Aktualności

Blog jest aktualizowany kilka razy w miesiącu. Nie traćwa nadziei, może kiedyś będzie częściej.

poniedziałek, 24 maja 2010

=== Relacja z Masy na Autyzm ===

Natłok weekendowych zajęć i syndrom zagonionego poniedziałku sprawił, że blogu nieco się urwało. Ale już już, oto zdjęcia z Masy na Autyzm, co odbyła się w sobotę... tuż przed burzą w centrum. Tempo ślimacze, nawet jak na Masę, a już na pewno jak na 1100 rowerków. Znów policja na przedzie jechała za wolno. Jak startowałam na samym końcu, to nie przemęczając się dogoniłam początek. A potem wyprzedziłam w ostatniej chwili i pognałam na kładkę pieszo-rowerową, skąd robiłam zdjecia z góry.
Reszta zdjęć na picasie.

12 komentarze:

Robert pisze...

Wsparcie korekcyjne: synrom = syndrom / Atyzm - Autyzm.

A co do tematu... Ja się zastanawiałem: iść czy nie iść... Ale po co ja tam - bez roweru toć jestem... jedyne co mógłbym robić to biec... i focić...

lavinka pisze...

Ech, te literówki, dobrze,że nie w tytule tym razem :)

Nie masz roweru? O, to trzeba szybko zmienić, w piątek Masa Krytyczna ;)

Marcin pisze...

Ja mam rower, od 2 lat stoi oparty o ścianę :-)

Robert pisze...

Nie mam... Niby mogę pożyczyć... ale nie chce mi się :D Ja to jestem "wytrawny piechur". :)

lavinka pisze...

Nu, ja wprost przeciwnie więcej jak 20km nie przejdę...

Robert pisze...

Ja to jak trza to i przejdę.

Marcin pisze...

Ostatnio poszedłem z centrum do domu na piechotę i wcale się nie zmęczyłem. Kwestia treningu.

lavinka pisze...

Mnie niestety stawy wysiadają, tego się nie przeskoczy :(

Tomek pisze...

Na zdjęciu jeden rowerzysta z aparatem jest.

wildrose pisze...

O matko ilu tam rowerzystow :)

A zdjecie drugie od gory PKiN i rowerzysci - swietne!

lavinka pisze...

@Tomek: Robienie zdjęć podczas jazdy to jest dopiero wyzwanie - wiem bo sama tak jechałam ;)

@Wildrose: Miało być więcej :)

schwefel pisze...

Kiedyś jeździłem na takie spędy i swego czasu robiłem za głównego fotografa Masowego ale teraz nie bawi mnie jazda w tłoku. Wystarczająco dużo korków jest w Warszawie. Teraz wolę wybrać się w teren gdzie nikt mi nie przeszkadza, nie włazi na rowerówkę i nie trąbi.

Prześlij komentarz