Aktualności

Blog jest aktualizowany kilka razy w miesiącu. Nie traćwa nadziei, może kiedyś będzie częściej.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

==== Mural Wojenny ====

Trochę miałam problemy techniczne z komputerem, trochę mi się nie chciało, trochę byłam zajęta lekturą kilku ciekawych książek i blog zarósł mchem. Zatem szuru buru i od nowa.

Wiosennie wycieczkując sfociłam mural na Bielanach, właściwie granicy Bielan i Żoliborza, ale po bielańskiej stronie. Wiem, że niektórzy czytelnicy tego bloga mają już alergię na kotwiczki i tematykę II wojny, ale mnie się ten akurat nawet podoba. To znaczy może nie powala, ale i nie razi.


piątek, 23 listopada 2018

=== CXXXIII Akcja GTWb- "Już jesień." ===

Różne życiowe perturbacje oraz awaria komputera trochę mnie zastopowały blogowo. Ale może jakiś czas będzie dobrze. Z braku jesiennego warszawskiego lasu - podwarszawski Kampinos w rejonie Granicy.
I cyk nad Wisłę

sobota, 20 października 2018

=== CXXXII Akcja GTWb- "Lokalna ciekawostka" ===

Ostatnio w Warszawie jestem przelotem, to mi ciekawostki nie wpadają w obiektyw, ale za to wpadła jedna w Legionowie. Otóż w przejściu podziemnym stacji można obejrzeć graffiti ze znanym wierszem o lokomotywie. :)


wtorek, 9 października 2018

wtorek, 25 września 2018

==== Mural przy Ząbkowskiej ====

Wcześniej pamiętam jakąś słabą reklamę, dziś trochę lepiej. Sfocone bladym świtem podczas przesiadki pomiędzy dworcami.


czwartek, 20 września 2018

==== CXXXI Akcja GTWb - "Upał w stolicy." ====

Co można robić w upalne dni w stolicy? Są dwie szkoły. Jedna plażowa, druga muzealno-klimatyzacyjna. Osobiście wolę drugą, bo zbytniego gorąca nie znoszę. Kluska woli obie formy. ;)


Muzeum Warszawy na Starówce.


poniedziałek, 17 września 2018

=== Muzeum, którego nie ma ===

Kiedyś tu było muzeum, ale zastaliśmy je w 2017 w formie zwijania. Dlatego nie można było zobaczyć wagonu inaczej, niż tak. Niezbyt szczęśliwa lokalizacja, ale co robić. Grunt, że budynek wygląda nieco lepiej niż w 2014, ale za to wycięli kilka drzew. :( Bonus to pomnik Piłsudczyków.
I pomnik

sobota, 8 września 2018

====== Kapliczka z gniazdem ======

Czyli u Jezuska najbezpieczniej. Nie wytną. ;) Taki kapliczkokrzyżopomnik. W sumie nie wiem, do jakiej kategorii wrzucić, to wrzucam do wszystkich. Przy Płowieckiej opisywany jako Krzyż Powstańczy.
A obok jeszcze jest orzełek. A może kaczka?
Nie, chyba jednak orzeł. Pod spodem Karczma Wawerska.

edit: Jako że zdjęcia są z zeszłej wiosny, tj. z roku 2017, to zapomniałam, że pod pomnikiem jest mogiła. Kiedyś to sprawdzałam, ale kiedy to było. ;)

Pod krzyżem są złożone kości ludzkie oraz szczątki umundurowania i oporządzenia żołnierzy, wydobyte przy okazji prac melioracyjnych i drogowych na polach Wawra i Zastowa, prowadzonych w latach 20 XX wieku przez Spółkę Wodną Obwodu Wawerskieg. Nie jest to jednak dawny cmentarz poległych żołnierzy. Według jednych źródeł kości złożono pod krzyżem, według innych krzyż i kamień postawiono w miejscu pochowania kości. Po wiślańskiej stronieulicy Płowieckiej znaleziono wtedy kości ludzkie i końskie, szczątki mundurów polskich i rosyjskich, wozów, jaszczy , broni palnej i siecznej, kulę armatnią.


poniedziałek, 20 sierpnia 2018

=== CXXX Akcja Gtwb - Literackie Inspiracje ===

Moja rodzina od kilku pokoleń związana jest z Warszawą. Można powiedzieć, że większość rodziny mieszkała w Warszawie lub okolicy jeszcze przed I wojną światową (chodzi o obszar dzisiejszej Warszawy, bo np. część rodziny mam z Pragi, która długo do stolicy nie była zaliczana), a niektórzy to nawet u schyłku XVII wieku (okolica dzisiejszych Powązek i Bielan). Do Warszawy i jej opłotek pod koniec XIX wieku ściągnęły tabuny ludzi z okazji tego, że na wsi bardzo dużo dzieci dożyło dorosłości, a na roli nie było dla nich miejsca, dwa że w mieście po prostu można było nieźle zarabiać w fabrykach, a to na służbie, a to w handlu. W zasadzie kompletnie nieopodatkowanym, jeśli chodzi o handel drobny. I tak na Placu za Żelazną Bramą handlowała moja praprababcia Medzia (Matylda), po której odziedziczyłam DNA mitochondrialne, czyli jest to moja linia matczyna, wywodząca się z okolic Pułtuska (parafia Gzy, rejon Nowych Lipnik i okolicy). W ogóle uważam, że jestem bardzo do niej podobna, tylko kolor oczu mam inny (szarozielony, a nie piwny).


Moja mama zwykła mawiać, że kłócę się jak stara przekupa, na co ja zawsze odpyskowywałam, że w końcu moja praprababka była przekupką, handlarką kwiatami z bibuły, więc wszystko jest w należytym porządku. ;) Praprababcia mieszkała przy ulicy Senatorskiej, blisko Placu Teatralnego, więc daleko do pracy nie miała. A moja prababcia Ircia, jej pierworodna córka, mieszkała potem przy Ogrodowej, więc też niezbyt daleko. Prababcia Ircia nie musiała pracować, bo jej mąż był taksówkarzem i na tyle dużo zarabiał, że prababcia mogła w spokoju wychowywać babcię i zajmować się domem. Ale jako młoda dziewczyna pracowała na służbie jako tak zwana "Andzia od wszystkiego".


Jakież było moje zdziwienie, gdy jakiś czas temu Tomi znalazł felieton Wiecha o tym, jak jeden jegomość tamże, na placu za Żelazną Bramą, gdzie moja praprababka Medzia handlowała bibułowymi kwiatkami, takież właśnie kupił i miał przygodę z tragarzem. A może u mojej praprababki kwiaty kupował? Wiech lubił swoje felietony opierać na kronikach policyjnych (moja praprababka była niewinna!), to i może w jakiś sposób, jako trzecioplanowa postać, była świadkiem tego wydarzenia. Poniżej jak o tym stało w felietonie (po kliknięciu w fotkę powinno się powiększyć):


https://lh3.googleusercontent.com/8JLAth-N5PJuuSfCysjDek1U7NN6J820VbMfib4ROOsiBg1W0QQinOfTPgyNj_Vn1yVWDjdKQbqbsktHmAk=s1024

W tamtych czasach też ludzie mieli problem z handlem w niedzielę, ale tym razem obrywało się Żydom, bo oni mieli dzień święty w sobotę, a niedziela dla nich to był nasz poniedziałek. No i oczywiście ktoś musiał z tego powodu bóldupić. ;)