Aktualności

Blog jest aktualizowany kilka razy w miesiącu. Nie traćwa nadziei, może kiedyś będzie częściej.

sobota, 26 maja 2012

=== Masa Krytyczna Maj 2012 ===

Mnie nie było, ale w zastępstwie był wujek Tomi, znany też pod pseudonimem Meteor2017. Fartownie trafił na rozdawanie pomarańczowych koszulek. Przy okazji miał też przy sobie nietypową skrzynkę - geocache - którą znaleźć można tylko przed Masą lub w trakcie jej trwania, gdy się uda złapać właściciela lub właścicielkę. Zazwyczaj skrzynkę przywożę ja, teraz jestem na "zwolnieniu". Jeśli ktoś się bawi w geocachng, to wie. Jeśli nie, polecam wyguglać, świetna zabawa cudownie wspomagająca wycieczki rowerowe.
Ale do rzeczy.
Masa Krytyczna (link do wszystkich fotek) jak w każdy ostatni piątek miesiąca wyruszyła na objazd Warszawy, tym razem do Wilanowa. Było na niej wielu ciekawych ludzi, na przykład wolontariusze Rogowskiej Kolejki Wąskotorowej z koszulką akcji "Zatrzymaj się i Żyj" (rozpoznać ich można było po charakterystycznej fladze z trupią czachą, ich własnego pomysłu) oraz gości z Filipin (tutaj rozpoznać ich można było po ojczystym języku i niewielkiej fladze Filipin na rowerze). W Majowej Masie wzięło udział 2016 osób.





I takie tam klimaty dwukółkowe.




10 komentarze:

Marcin pisze...

Ja w pracy jestem świadkiem niekończącej się akcji "Zatrzymaj się i żryj". Prawie to samo.

weldon pisze...

A mnie Masa rowerów jeżdżących jak popadnie, a najmniej po ścieżce rowerowej, przegoniła spod ulubionego mostu Gdańskiego :/

Szukam teraz jakiegoś spokojnego miejsca nad Wisłą ...

lavinka pisze...

A nie bałeś się pieszych chodzących gdzie popadnie? Chyba już taka natura Polaków, że nijak nie potrafią się dostosować do przepisów, które niby są dla ich bezpieczeństwa. Piesi spacerujący po ścieżkach rowerowych, samochody jeżdżące po chodnikach, rowery tak jak piszesz, bez ładu i składu... chyba nie mamy wyjścia, trzeba się przyzwyczaić. Swoją drogą, jak ty byś przeżył w Berlinie, gdzie rowerów jest 10x więcej niż w Wawie i także jeżdżą "gdzie popadnie"? Na dodatek po całym centrum? ;)

Co do spokojnych miejsc nad Wisłą, to chyba nie ma co liczyć w granicach miasta. Gorzej, na wałach przeciwpowodziowych za miastem też można spotkać rowerzystów, zarrrazzza ;)

Rock 60-70 pisze...

Przenoszę się do Wąchocka, tam powinien być raj na ziemi ;) Sołtys o wszystko zadbał.

weldon pisze...

Piesi mi nie wytrącali aparaty z ręki :D

Ja, ogólnie, jestem cięty nie na rowerzystów, pieszych czy kierowców, tylko na tych, co nie potrafią uszanować przestrzeni miejskiej, mimo, że mają to, co sobie wywalczyli: ścieżki rowerowe, deptaki itd.

W Łomiankach są ścieżki rowerowe, których powstanie wiązało się z jednoczesnym zwężeniem jezdni - zgadnij, który rowerzysta korzysta z tych ścieżek, a ilu blokuje wąską jezdnię :)

Tam przy moście są dwie ścieżki dla pieszych i jedna dla rowerów - wszystkie okupowane przez rowerzystów.

Ech, cięty jeszcze jestem pewnie dlatego, że najlepsze miejsce w Warszawie do obserwowania Starówki, jakim jest południowa część Gdańskiego, przerobili na ścieżkę rowerową :D

Stanąć teraz tam spokojnie nie można :/

lavinka pisze...

Chyba jesteś przewrażliwiony. Bywałam na moście Gdańskim nie raz i nie dwa, często mijał mnie rowerzysta. Spokojnie dało się wyminąć, po prostu przepuszczaliśmy się nawzajem (o ile nie był to rozpędzony nastolatek, ale powiedzmy że ośli wiek ma pewne ograniczenia w kwestii kultury). To chyba kwestia dostrzeżenia w porę siebie nawzajem. Łomianki? Rower blokujący jezdnię? Ciekawa jestem w jaki sposób obiekt szerokości 80cm może zablokować kilkumetrowy pas asfaltu. Myślę, że po prostu nie przyzwyczaiłeś się do dużej ilości rowerzystów. Nie spodziewając się ich, reagujesz lekkim przestrachem na "nagłe" pojawienie się ich. Myślę, że to pochodna tego, że u nas jest tak naprawdę bardzo mało rowerzystów. Gdyby było ich tylu, ilu w miastach Europy Zachodniej, nikt by się im nie dziwił, tam są rzeczywiście wszyscy przyzwyczajeni. Wiesz, że w Strasbourgu czasem też musiałam kawałek przejechać po chodniku i żaden pieszy nie obejrzał się zbulwersowany i zaskoczony moim widokiem? Tam jest tyle rowerów, że ludzie je słyszą, zanim się naciśnie ostrzegawczo dzwonek (pomijając już sprawę reakcji polskiego pieszego na dzwonek). Na mój widok piesi uśmiechali się i robili mi miejsce, bym mogła przejechać. Zero wrogości. To samo kierowcy. Podjeżdżałam dopiero do przejazdu rowerowego, a oni już się zatrzymywali. Nie tak jak w Polsze, udawali że mnie ani pieszych przy przejściu nie widzą. Naprawdę polecam wycieczki do mniejszych miast Europy. W celu obserwacji zachowań międzyludzkich. :)

weldon pisze...

Ja też puszczam rowerzystów przy ścieżkach rowerowych :D

Naprawdę, bardzo na nich uważam i staram się nie przeszkadzać, natomiast przeszkadzają mi tylko ci, którzy łamią przepisy, a nie wszyscy :)

I nie są to odosobnione przypadki, skoro coraz częściej podejmuje się ten problem nawet w mediach.

Ja nie twierdzę, ze bycie rowerzystą jest złe, tylko to, że rower, niestety, coraz częściej trafia w ręce nieodpowiedzialnych osób, nie zdających sobie sprawy z własnej masy i prędkości i krzywdy, jaka mogą zrobić sobie, lub komuś.

Mówię tylko o tych, którzy nie potrafią, nie znają, ignorują przepisy, a takich jest naprawdę wielu.

Jazda bez oświetlenia po ciemku, jazda drogą obok ścieżki rowerowej, jazda po spożyciu itd.

Niestety, teraz to przybiera na sile, a weź pod uwagę, ze tobie rowerzysta kojarzy się z młodym, wysportowanym, szybko i pewnie poruszającym się chłopakiem, a dla mnie to są babcie i dziadkowie na rowerach, często z zakupami powieszonymi na kierownicy, bujający się na boki albo murarze itp. z łopatą przyczepioną do bagażnika.Albo o tych, którzy, mimo wyraźnego zakazu, jeżdżą po Rezerwacie, jakim jest Park Bielański, albo obok ścieżek rowerowych na Wybrzeżu Gdyńskim :)

Reszta mi nie przeszkadza. W ogóle :D

Zero wrogości :)

lavinka pisze...

A wiesz skąd się wziął zakaz jeżdżenia po Lesie Bielańskim? Z powodu rowerów crossowych, które jeździły poza szlakiem i szarpały skarpę. Wylali dziecko z kąpielą, zwykly rower na ścieżce niczego nie niszczy. To jest syndrom quadu. Obojętnie na czym jeździ statystyczny Polak, w ogóle nie szanuje otoczenia. I to jest spory problem, bo tak samo nie szanują otoczenia kierowcy parkując na trawnikach i chodnikach, tak samo ludziska jeżdżące quadami po rezerwatach (ostatnio modniejsze od rowerów crossowych i chyba gorsze), to samo piesi włażący na jezdnię idący na skróty i tak dalej i tym podobne. To jest problem ludzi, nie środka lokomocji. Na to nie mamy wpływu. :(

hanula1950 pisze...

Ależ mnóstwo osób. Ten tandemik mi się spodobał.Dobrze, że pogoda dopisała.

Anonimowy pisze...

To kolego WELDON, zmień sposób patrzenia na ścieżki rowerowe. Zacznij na nie patrzeć na Drogi Dla Rowerów a wówczas twój stosunek się zmieni bo zaewne na DRODZE DLA SAMOCHODÓW nie pozwalasz sobie na to, na co pozwalasz sobie na DROGACH DLA ROWERÓW.

Prześlij komentarz