Aktualności

Blog jest aktualizowany kilka razy w miesiącu. Nie traćwa nadziei, może kiedyś będzie częściej.

wtorek, 20 września 2011

== Warszawa w świetle latarń Arystotelesa ==

Latarnia Arystotelesa – narząd gębowy, aparat żujący występujący wyłącznie u jeżowców regularnych, położony w otworze gębowym, zbudowany z kilkudziesięciu elementów, w tym wapiennych szczęk, płytek i pięciu ząbków, poruszanych za pomocą mięśni.

 W Warszawie były pionierskie próby oświetlania nimi ulic, mianowicie zamykano kilkanaście jeżowców w szklanej klatce i montowano na słupach. Taki system zastosowano eksperymentalnie przy ulicy Greckiej. Co prawda latarnie Arystotelesa dawały nikłe światło, ale tworzyło to unikalny klimat ulicy podobnie jak w przypadku latarń gazowych. Jednakże mieszkańcy skarżyli się że giną im małe koty... więc zarzucono ten temat. ;) Źródła: Wikipedia, Marek Kisiel i jego picasa, Gdynia.mm.pl

17 komentarze:

H_Piotr pisze...

Ta latarnia ze zdjęcia chyba akurat była wyłączona... Szkoda, bo ulicę grecką zawsze miałem nie po drodze.

meteor2017 pisze...

Żeby ginęły myszy, to te koty nie byłyby już potrzebne ;-P

yorryk pisze...

Jedzmy szybciej bo się ściemnia.

hanula1950 pisze...

Lubię nocną stolicę.

I am I pisze...

Ale, ale - co na to towarzystwo opieki nad latarniami (Arystotelesa)? Hę?

slavkosnip pisze...

To te latarnie zjadały koty?:)

lavinka pisze...

@Hrabia_Piotr: Ja mam pół Saskiej Kępy nie po drodze ;)

@Meteor: Tak czy siak, źle dla kotów.

@Yorryk: Czyżbyś lubił koty? ;)

@I am I: Żdna z latarni nie ucierpiała, były regularnie dokarmiane (chyba nawet za bardzo) ;)

@Slavkosnip: Kalumnie i potwarze ;)

DużeKa pisze...

Zaraz, zaraz... I kto tu ma ufoki?! :-D

ikroopka pisze...

Trzeba było przenieść patent do latarni morskich, może tam nie byłoby problemu z kotami?

lavinka pisze...

Problem, że one nie bardzo świecą ;)

Anonimowy pisze...

Super!!!:)))
sad.a.5@gazeta.pl

Marcin pisze...

Fajnie gdyby coś takiego stało na ulicy i świeciło - nareszcie świat wyglądałby normalnie.

zenofwarsaw pisze...

Ale czy ekolodzy nie protestowali przeciwko nieludzkiemu (niejeżowcczemu) traktowaniu biednych zwierząt?

lavinka pisze...

W tamtych czasach naukowcy nie musieli się obawiać Wrogów Ludu ;)

vojtek pisze...

Poważnie? Pierwszy raz to słyszę! A właściwie czytam:)
Pozdrawiam Ciebie z Zoliborza
Vojtek

lavinka pisze...

Powiedzmy, że od rana trzymają się mnie surrealne pomysły ;)

astrowiktor pisze...

... Bardzo ładne pomysły!

Prześlij komentarz