Aktualności

Blog jest aktualizowany rzadko, ponieważ nieczęsto bywam w Warszawie. Ale czasem coś wrzucę.

niedziela, 27 września 2009

===== Jestem sobie małą kapliczką... =====

Tylko coś nade mną wyrosło. Mieszkam sobie na rogu Bema i Prądzyńskiego od lat. Zawsze miałam spokój. Ale się to zmieniło odkąd zaczęli budować to coś za moimi plecami. Nawet nie bardzo widzę co,ale to jest duże i ma jakąś płąchtę z boku... trochę mi ciasno, ale ludzie dzięki temu częściej zdjęcia mi robią. Bo mnie bardziej widać. 
Tylko nie wiem po co mi założyli tę niebieską rurkę...

A poza tym wszytko gra ;)

piątek, 25 września 2009

==== Warszawska Masa Krytyczna 25 września 2009 ====

Tym razem czas nie pozwolił i wybrałam siępieszo, jeno pofocić Masę na starcie. Pora późna, Masa ruszyła ponas 20 po 18tej...ciemno było to i fotki z lekka impresjonistyczne :)

Guru

Riksza

O to walczyła Masa Wrześciowa, była petycja, tym razem dobrze reklamowana i licznie podpisywana. 

Był Pan Minister

I inni.
I ruszyła Masa i zniknęła na horyzoncie. Organizatorzy tak dobrze znali trasę,że jechali zzamkniętymi oczami ;)

czwartek, 24 września 2009

środa, 23 września 2009

=== Księżycowy wieczór nad Wisłą ===

Miałam sfocić dużo rowerków, ale przy moście Gdańskim zaskoczyła mnie szarówka. Aparat sobie nie radzi,ale co tam udało się cyknąc. Polecam wieczorne spacery nad rzeką, mimo muszek, które dokuczają :)

A ja wybrałam się tam rowerkiem.

wtorek, 22 września 2009

===== Babie Lato nad Narwią =====

Wyteleportowanie za pomocą kliku w kolaż.

Z bloga podróżniczego

Nie tylko dla pań. Ale i tak grupa 11 osób była mocno sfeminizowana ;)
Ponieważ wiać miało ze wchodu, pojechaliśmy najpierw do Białegostoku pociągiem i stamtąd nie zwiedzając miasta pognaliśmy do Choroszczy, gdzie zajęło nas na dłużej zwiedzanie Pałacyku Branickich jak i pobliskiego parku. Nawet z Tomim założyliśmy kesza (jak sie okazało potem, drugiego w tym parku). Mnie jednak bardziej podobał się kościół, pięknie lśnił w promieniach porannego słońca
Potem przejeżdżaliśmy przes starorzecze Narwii, piękna rzeka o wielu korytach ;) Przy okazji trafiliśmy na tamę. Co ciekawe kiedyś rysowałam kubek w kubek taką samą...
Byliśmy też w strzeżonym buławą Tykocinie, gdzie przyplątał się do mnie pies na trawniku. W Tykocinie jest piękny plac przed równie pięknym kościołem i jeszcze piękniejsza Synagoga. Jest też dobrze zaopatrzona knajpa Tejsza, gdzie zjedliśmy obiad. Jest też ładny stalowy most i za nim zamek, ale zamku nie zdążyliśmy obejrzeć, spóźnieni byliśmy 2 godziny.
Mieliśmy po drodze kilka przygód. Niemal w tym samym czasie poszły dwie dętki. Szczęście w nieszczęściu. Za to wieczorem zewsząd otaczały nas krowy a jechaliśmy Unijnymi Kałówkami.
Ale i tak zdażyliśmy zobaczyć Pomnik Śledzika.
Dzień pożegnał nas pięknym zachodem słońca, ale my nadal nie wiedzieliśmy gdzie się rozbić namiotami. Za Wizną przyplątał się kolejny pies, który towarzyszył nam w sumieprzez 30km. Miał zdrowie. Noclegowaliśmy nad starorzeczem Narwii, z kilometr od punktu widokowego, pod którym znaleźliśmy zakopanego kesza :)
Następnego dnia jechaliśmy przez Łomżę, której nie zwiedziliśmy,ale zdążyłam focić bramę na podwórko. Tu odpadł Darek, któremu pekła obręcz w kole.Jak pech to pech, zwżywszy że poprzedniego dnia wieczorem ToMi niefortunnie zaparkował swego dwukołowca na brzegu wjazdu na poesję i właściciel rozjechał mu przednie koło.Na szczęcie zdołał je prowizorycznie nacentrować i jechał dalej.

Najważniejszym punktem drugiego dnia wycieczki był Skansen w Nowogrodzie i kolejne dwa kesze(w tym jeden wirtualny).
Jadąc do Ostrołęki nadłożyliśmy trasę i gruntówką podjechaliśmy dużym polem golfowym (choć krowy twierdzą, że to ich talerz śniadaniowy) do Jałowców i pięknej Narwii (okolice Czartorii)
A potem pociągiem wróciliśmy do Warszawy z przesiadką w Tłuszczu,ale wcale od tego nie przytyliśmy niestety.

Wszystkie fotki w albumie BABIE LATO NAD NARWIĄ