Aktualności

Blog jest aktualizowany kilka razy w miesiącu. Nie traćwa nadziei, może kiedyś będzie częściej.

poniedziałek, 11 lutego 2013

====== Syrenka z musztardówki ======

Takiej syrenki Marcin na pewno nie ma. A może jednak?

Syrenka znaleziona w mleczarni w Giżycach (woj. mazowieckie). (c) To Mi

14 komentarze:

I am I pisze...

E, z wieczkiem wkręcanym to de, a nie prawdziwa musztardówka ;)

FI(L)IP pisze...

Sądząc po kielichu Syrenki, to tę musztardę zapijało się Martini i zagryzało oliwką.

Marcin pisze...

Nie, takiej istotnie nie mam. Gdy byłem dzieckiem i jeździłem do babci na Złotą, po drodze przy Żelaznej mijałem zakłady Varsovin, których logo - właśnie ta syrenka z kielichem - zdobiły budynek zakładowy w postaci rzeźby. Zniknęła rzeźba, jak i sam Varsovin oraz produkty przezeń wytwarzane, np. Cytroneta.

lavinka pisze...

Moim zdaniem syrenka z kielichem dużo bardziej pasuje do Warszawy, niż ta z mieczem i tarczą ;)

meteor2017 pisze...

Cytroneta to chyba była produkowana tam i siam... znalazłem etykietki z Sochaczewa, Łodzi i Sulechowa
http://sinalco.pl/cytroneta-sochaczew-big.jpg
http://i.wp.pl/a/f/jpeg/29873/cytroneta.jpeg

A w Radomiu Cytrynada:
http://i.wp.pl/a/f/jpeg/29873/cytrynada.jpeg

Do Żyrka takie wynalazki nie docierały :-(

wariag pisze...

U nas była Cytronada :) Ale najlepszy był szampan (chyba z serwatki?) produkowany na początku lat 70-tych przez naszą mleczarnię.

wariag pisze...

Nie tylko u nas ten szampan produkowano jak widać ...
http://forum.gazeta.pl/forum/w,72,4530,,Mleczny_szampan_pamietacie_.html?v=2&wv.x=1

Er pisze...

taż to Warsowin z Żelaznej ulicy.

weldon pisze...

Ale to jest "późny Warsowin", w dodatku zwykły słoik po musztardzie.
Prawdziwe musztardówki miały wieczko z plastiku i stożkowe szkło, bardzo podobne do karbowanej szklanki, dzięki czemu nie kończyły żywota jak słoiki, tylko trafiały do barku.

Coś mi się kojarzy, że ta syrenka, w oryginale, była tłoczona w szkle, a ten słoik to taka wersja bidna, z syrenką nakładaną tampondrukiem.

I am I pisze...

Dokładnie! To jest wersja 'zubożona', kryzysowa ;)

ila pop pisze...

pamietam z dziciństwa takie musztardówy :)

Marcin pisze...

Mnie najbardziej właśnie rajcowało na Cytronecie to, że była tam syrenka. Bo Ptyś smakował podobnie (tylko niby był bardziej pomarańczowy a C. bardziej cytrynowa), ale bez syrenki to już nie to.

Artur Miłobędzki pisze...

wolę majonez kielecki. Kto nie nie próbował to polecam.

lavinka pisze...

O, próbowałam, idealny majonez do sałatki świątecznej :)

Prześlij komentarz