Aktualności

Blog jest aktualizowany rzadko, ponieważ nieczęsto bywam w Warszawie. Ale czasem coś wrzucę.

poniedziałek, 7 września 2009

===== Dziwna rotunda w Lesie Bielańskim =====

Pozostajemy w kręgu dziwnych budowli, acz przenosimy się na Bielany. Kiedyś dawno temu trafiłam na to to zupełnym przypadkiem, jeżdżąc na rowerze. To chyba były czasy późno licealne. Z czasem dowiedziałam się,że to fragment systemu kanalizacji warzawskiej projektu Lindleya, dokładnie wentylator kolektora bielańskiego. Dzięki niemu na tym terenie nie ma stawów tylko wąski potok we wschodniej części lasu. 
Długo nie mogłam trafić  to miejsce, troszku pogrodzili las i zawsze skręcałam nie tam gdzie trzeba.
Tym razem pomogło mi zaznaczenie mniej więcj na mapie geokeszy. Ale też nie było łatwo.
Znalazłam go nieco od tyłu, bo skręciłam w prawo zamiast w lewo ;)
Ale ucieszyłam się okropnie, bo wiedziałam że znalezienie skrzynki to mały pikuś przy znalezieniu tegoż. W lecie jest mocno zarośnięty zieleniną.
Czyżby to było tajemne wejście do Krainy Deszczowców? To co robi tu szpieg? ;)

Carramba!

niedziela, 6 września 2009

====== Zakochałam się w piekarni... ======

Ponoć budynek ten jest pozostałością z piekarni, zbudowanej w latach 40tych. Nic więcej mi na ten temat nie wiadomo. Może Nomaderro, Hrabia, Rubeus czy Stolica i okolica będą wiedzieć? Piekarnię można spotkać na Jelonkach, w rejonie ulic Człuchowskiej/Drogomilskiej, widać od Drogomilskiej. Kiedyś była tu ulica Matejki.
 
Więcej zdjęć w albumie BEMOWO

piątek, 4 września 2009

===== Dolina Sanu ======

Obszerna relacja z przeprawiania się przez San na blogu podróżniczym po kliknięciu w kolaż. Tamże linka do większej ilości zdjęć.

Z bloga podróżniczego

Pierwsza część rowerowej wyprawy w Beskid Niski wiodła Pogórzami. A raczej na ich pograniczu, bo staraliśmy się jechać doliną Sanu, by nie było za dużo podjazdów(a i tak były) :) San w tym rejonie mocno meandruje, płynie leniwie i jest bardzo płytki. Dlatego często ludzie przeprawiają się przezeń za pomocą promów. I myśmy postanowili skorzystać z tego rodzaju przeprawy. Ale okazało się,że prócz promów na Sanie liczne są wiszące stalowe mostki, niektóre w tak złym stanie,że nawet nie ma ich na mapach. 
Pierwszy trafiliśmy zaraz za Krasiczynem, wyglądał dość porządnie.
 Ten był na mapie, nawet samochód po nim przejechał.
A tego mostka na mapie nie było. Z duszą na ramieniu, ale się przedostaliśmy nie spadając :)
Na innym mostku bardzo bujało i deski skrzypiały. Ale co to dla nas.
Oczywiście, płynęliśmy też promem, o takim.
 
Przy innym promie okazało się, że panu nie chce się go uruchamiać dla dwójki rowerzystów i przewiózł nas łodzią. Łodzią!

Nie powiem co wtedy czułam, tam na środku rzeki z objuczonym rowerem... mała łódź, dwa rowery, trójka ludzi. Ugh.
Prócz wyżej wymienionych mostków i przepraw zdarzały się w miarę zwykłe mosty, choć też stalowe...
lub betonowe z drewnianymi barierkami. Trafił się też drewniany,ale nie mam zdjecia.
Ale ale. San!
I znowuż. Moim zdaniem dookoła były góry, a nie, bo podobno jakieś pogórza. Dla mnie jak coś wygląda jak góra, to jest góra i basta! ;)
Te i inne rozliczne atrakcje do obejrzenia w albumie DOLINA SANU

środa, 2 września 2009

==== Kto powiedział,że blokowiska są brzydkie? ====

Moim zdaniem to piękne noclegownie zatopione w zieleni. Tak jak bloki na skraju Parku Olszyna ze szczurami (w parku, nie w blokach, choć kto wie). Zbierała się burza, dlatego tak groźnie. Tylko mi te słitaśne kolorki nie paszą, ale co robić. Może zbledną z czasem...

wtorek, 1 września 2009

===== Ruderą świat lavinki stoi =====

Kwietniowo wrzesień zaczynam. Ten oto budynek róież stoi za hutą, można tam spotkac niezliczone ilości ruder. Ten jest w nawet nie najgorszym stanie. Zawiera ałkiem przyjamnę galerię graffiti, niektóre z dzieł już bywały na blogu :)
 
Czy kto mi może powiedzieć po co maluje się kafelki farbą olejną?