To jedna z rzeźb przy Kasprzaka, która niemal się nie zmieniła, po prostu nieco ją odmalowali, ale wcześniej też była czarnoczerwona. Tak czy siak na najbliższe dziesięć lat spokój.
Aktualności
Blog jest aktualizowany rzadko, ponieważ nieczęsto bywam w Warszawie. Ale czasem coś wrzucę.
Kursy
czwartek, 28 lipca 2011
====== Czerwone kwadraty ======
Ułożone w przestrzeni trójwymiarowej zaczynają intrygować. Poniżej mamy przykład przypadkowego przechodnia zgłębiającego tajemniczą ekspresję dzieła :)
<
To jedna z rzeźb przy Kasprzaka, która niemal się nie zmieniła, po prostu nieco ją odmalowali, ale wcześniej też była czarnoczerwona. Tak czy siak na najbliższe dziesięć lat spokój.
To jedna z rzeźb przy Kasprzaka, która niemal się nie zmieniła, po prostu nieco ją odmalowali, ale wcześniej też była czarnoczerwona. Tak czy siak na najbliższe dziesięć lat spokój.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
9 komentarze:
W CSW jest tego więcej, tylko mniejszych gabarytów, rozmnożone przez pączkowanie i poukładane w gablotach w celu imitacji struktury miejskiej... eee, nieważne.
O tak przechodzień bardzo zaintrygowany, i zaciekawiony po kiego to tutaj stoi. -.^
A nie są odmalowane już ze dwa lata temu?
@Marcin: Ja jednak wolę tego typu sztukę w plenerze. Pod warunkiem, że nie przedstawia czegoś oczywistego (np.pegazy) i nie jest z plastiku (dawne różowe jelonki pod BUWem, kamienie pod CSW) :)
@Antychrysto: Tak naprawdę to szukał kesza, ale nie znalazł (tzn. kiedyś znalazł, ale od tamtej pory skrzynka zginęła :/ )
@Varshava: Zaczęli ze dwa lata temu, ale chyba ostatnią w zeszłym roku dopiero odstawili na miejsce.
BTW nie wiecie co się stało z rzeźbami z Prymasa Tysiąclecia? Stoją tam gdzie żyrafa, w parku? Tu leciałam na zachodnią i nie sprawdziłam.
Takie kwadraty są niebezpieczne. Łatwo można się zgubić w natłoku otworów, do których wkłada się głowę ;-)
Albo wsadzisz głowę i jej nie wyciągniesz... Autopsja. -.^
Jak widać na załączonych obrazkach, kwadraty są większe od głowy i takie niebezpieczeństwo nie istnieje :)
Stało to, rdzewiało i dopiero Japończycy uzmysłowili nam, że coś w tym jest.
szczerze powiedziawszy, to warszawa mnie zaintrygowała dopiero po tym, jak zabrałem się za GC. miasto jest fajne, ale z tymi drogami to... najlepiej uciec poza nie ;)
a tak odbiegając od tematu lub powracając do tego wspólnego: zaszokowały mnie liczby przy Twoich licznikach OC. na to trzeba eonów!
Prześlij komentarz