Aktualności

Blog jest aktualizowany kilka razy w miesiącu. Nie traćwa nadziei, może kiedyś będzie częściej.

czwartek, 29 stycznia 2015

==== Pałac Kultury we mgle ====

Zima jest beznadziejna w tym roku. Tak bardzo beznadziejna jak zimy u schyłku lat 90 i jak pewnie wyglądały średnie zimy na przełomie XIX i XX wieku. Ostatnio przypadkiem trafiłam w domu na rocznik statystyczny z 1986 roku i tam było porównanie średnich temperatur stycznia (sumowana dzień i noc, czyli jeśli w dzień było +1, a w nocy -1, to średnia była 0). Strona siódma.

Warszawa - średnie styczniowe temperatury powietrza
1881-1930: -2,9
1951-1980: -3,4
1985: -8,2

W styczniu 2015 jest ok -2

A w Warszawie najczęściej śnieg z deszczem i mgła.





12 komentarze:

weldon pisze...

Przynajmniej człowieka nie korci po mrozie w plener chodzić, jak by pewnie było w słoneczne dni :)

wariag aleksiejewski pisze...

Ja już zapomniałem jak wygląda sypki śnieg ... ale nie taki ze "świeżej dostawy" ale taki przynajmniej kilkudniowy. W lesie jest co prawda trochę (niestety tylko trochę) lepiej.
A 1985 zaiste był w ogóle wyjątkowo zimnym rokiem - na 1 maja dosypało śniegu zdrowo a i prawie całe lato było deszczowe. A w styczniu mroziło u nas na Podhalu do minus 30, na Orawie było jeszcze zimniej. Równie zimno było chyba na początku 1982 ?

Marcin pisze...

Nienawidzę, gdy marzną mi ręce. I nie musi być mróz, żeby mi zmarzły. Wystarczy +2 i wilgoć w powietrzu. Wtedy mam ochotę resztkami sił i resztkami sprawności mordować. Ale kogo?

Piotr H. pisze...

A mnie się taka zima jak w tym roku w mieście bardzo podoba. Główne powody: oszczędzam na ogrzewaniu (gaz) i nie irytuję się nieodśnieżonymi ścieżkami rowerowymi. Mroźna i śnieżna zima ma zalety estetyczne, ale funkcjonalnych w mieście raczej nie ma.

Er pisze...

siebie!
Warszawa we mgle wygląda od razu lepiej.

lavinka pisze...

Klucz to dobre rękawiczki. Acz ostatnio jedną z moich super rękawiczek zgubiłam, więc dużych mrozów wolałabym, by nie było. Ale tak z -2 i śnieg, to bym się nie obraziła. :)

weldon pisze...

Przy minus 2 piec mi się co i rusz włącza, więc nie podoba mi si,e ten pomysł. Śnieg też nie, bo wtedy rowerzyści zjeżdżają masowo ze ścieżek rowerowych i blokują jezdnię. Zazwyczaj też blokują, ale przy plusie mniejsze jest prawdopodobieństwo, że mi się wygrużą przed machą. To już wolę jak pada, bo kałuże na jezdni lepiej ich przekonują do jazdy ścieżkami rowerowymi które biegną obok, niż miganie światłami :)

lavinka pisze...

W tym roku miasto nieco odśnieżyło DDrek (czasem zapominając o chodnikach), więc i tak jest lepiej niż na co dzień. No i trasa wzdłuż Świętokrzyskiej otwarta, nie trzeba się zastanawiać, czy chce się slalomem wśród pieszych, czy po brei zepchniętej przez pług na jezdni jechać. No ale w tym roku praktycznie nie było śniegu, więc problem się rozwiązał sam.

Piotr H. pisze...

A wg pomiarów ruchu publikowanych na facebooku pełnomocnika rowerowego ruch rowerzystów zimą wynosi 12 % ruchu latem, co znaczy, że nie jest to już żadna egzotyka - co ósmy rowerzysta jeździ też zimą. I z roku na rok będzie ich więcej.

lavinka pisze...

Uuu, to faktycznie sporo. Jak na Warszawę oczywiście, bo jak patrzę na Żyrardów, to nie widać, żeby ruch rowerowy się widocznie zmniejszył. Może młodzieży mniej, brak tez sportowców, ale reszta jeździ jak zwykle.

Zbyszek pisze...

Ja jeżdżę zimą - tylko co to za zima :( A mgła zacna. Pozdrawiam stolicę ze stolicy.

N. ze Szwecjobloga pisze...

Jako typowy zmarźluch i wielbiciel krajobrazów spowitych mgłą - wolę taką zimę :D

Prześlij komentarz