To miejsce zdecydowanie nie jest "jeszcze jedno". Wydaje mi się, że każdy Warszawiak powinien je odwiedzić choć raz w życiu i zostawić tu kwiaty. Miejsce, które przypomina jak zła jest wojna i jak wiele niepotrzebnych ofiar niewinnych ludzi za sobą niesie.
Armia Krajowa zrobiła udaną akcję. Zniszczyła wiele z linii kolejowych Warszawy, co bardzo utrudniło transport niemiecki. W odwecie hitlerowcy rozstrzelali 39 osób, a 50 powieszono na szubienicach położonych na terenach kolejowych. Jedna z nich się zachowała. To ta z ulicy Mszczonowskiej. Odnajdziecie je po zachodniej stronie, na północ od torów bocznicy.
Ostatnio teren jest bardziej zadbany, jeszcze kilka lat był totalnie zarośnięty krzakami. Jednak ktoś pamięta...
7 komentarze:
Ja też jestem Dzieckiem Miasta. Tu jestem eksperymentalnie. Musiałem od tego Miasta odpocząć. I odpocząć też od innych spraw. Czy tu przezimuję??? Sam jestem ciekawy. A trasy rowerowe piękne tu są. Pozdrawiam Ciebie, Tomiego i Kluseczkę. Rodzinę pozytywnie zarowerowaną :)
Lavinko. Nigdy tu nie byłem i nie wiedziałem, ze stoi szubienica! Bardzo dobrze wynajdujesz ciekawe miejsca. Gratuluję. Uparcie pokazujesz zapominanie, nieznane zakątki mojego miasta. Popieram ten pozytywny upór :)
Pozdrawiam z nad granicy polsko-białoruskiej
Vojtek
miejsce znane i lubiane.
Bardzo lubię to miejsce, czuć tam autentyzm.
Statystyczny Polak może się obruszyć, że bywanie w takich miejscach sprawia komuś przyjemność, ale ja statystyczna nie jestem i doskonale rozumiem, co macie na myśli. :)
Ponieważ sporo osób pyta o zimę to opisze to w następnym wpisie. Ludzie tu się rodzą, żyją, żenią , umierają. Da się żyć o każdej porze roku. W domu są normalne kaloryfery. I jest piec do grania WSZYSTKIM sterowany elektronicznie. Budynek ciepły, szczelny, drewniany. Teraz dbam o to, żeby było czym palić w piecu. na wszelki wypadek są butle z gazem. Agregat prądotwórczy na silnik spalinowy tez jest. Są też sąsiedzi, konie i blisko Straż Graniczna. Nie jest źle :) A i są trasy rowerowe. Pokaże na fotkach.
Też nie jestem statystyczny. To są miejsca PRAWDZIWE. I to najważniejsze. Pozdrawiam z głębokiej prowincji z własnego wyboru :)
Vojtek Leśny Ludek
przyjemność to nie bardzo. raczej katharsis.
To nie tak. Ciekawi mnie np oglądanie zdjęć Warszawy z okresu wojny, ale uczucie, które mi wówczas towarzyszy, dalekie jest od przyjemności.
Prześlij komentarz