Wielokrotnie odwiedzałam mosty wieczorem, bo Wisła wtedy wygląda przepięknie. Ale żeby o świcie? O świcie to się idzie spać, a nie zdjęcia robi. Ale przyszło lato i wybrałam się na nocne wojaże po Warszawie. Rzecz jasna rowerem, bo o tej porze mało co jeździ. Własnym, bo jednak solidniejszy niż Veturilo, no i całkowicie bezpłatny. Świtać zaczęło w okolicy mostu Siekierkowskiego. To był trzeci most, jaki zaliczyłam na wycieczce, ale pierwszy, któremu dałam radę zrobić zdjęcie z ręki. Po ciemku bez statywu to nie zabawa.
Na moście są kłódki zakochanych par. Wcześniej widywałam je na wielu mostach w centrum, ale na tym chyba jeszcze nie.
Czym się różni wschód od zachodu w tym miejscu? Normalnie słońce zachodzi po prawej od centrum, ale na tyle blisko, że centrum jest czarną plamą. Słońce wschodzi mniej więcej na linii mostu, dzięki czemu budynki z centrum są lepiej oświetlone. Chybaże przyjdzie niezapowiedziana burzowa chmura i zasłoni słońce. No cóż.




2 komentarze:
bjutiful.
Nie byłem w tym miejscu o takiej porze. I chyba nikt mnie nie zmusi...
Prześlij komentarz