Aktualności

Blog jest aktualizowany kilka razy w miesiącu. Nie traćwa nadziei, może kiedyś będzie częściej.

poniedziałek, 23 marca 2015

=== Widoczki z Muranowa ===

Leczenie zębów trwało krócej niż myślałam, wiec i zdjęć mam mniej, za to skupiłam się na muranowskich galeriowcach, stojących wzdłuż Al. Solidarności. Mijając je od tej ulicy większość ludzi nie wie, jak wielką rzadkością jest w Polsce ten typ zabudowy. Klimat nie sprzyja, ale myślę, że i względy mentalności. Chętnie bym zobaczyła, jak się w takim budynku mieszka.






13 komentarze:

H_Piotr pisze...

Chyba nieco przesadzasz z tą mentalnością. Po prostu klimat (w sensie dosłownym - pogodowym). Obecnie w nowych galeriowcach całe galerie są przeszklone.

lavinka pisze...

Mentalność ma znaczenie o tyle, że spotkałam się z argumentem iż mieszkańcy tamtejsi narzekają na ludzi chodzących pod oknami. I że muszą zasłony, firanki, rozumiesz, krępują się. W takiej Holandii to by nikomu nie przeszkadzało, u nas nawet ludzie na piątym piętrze montują rolety i zasłaniają również po zmroku, żeby z zewnątrz nie było widać, co się dzieje w środku.

Er pisze...

wiadomo, Polacy głupi i źli.
albo nie do końca: zasłonięcie zasłony poprawia bilans cieplny. sam tak robię po zmroku (mimo, że na spanie okno się otwiera), a nie dlatego, że się wstydzę, że ktoś mnie zobaczy. zresztą i w Holandii miewają "zadrostki".
przykład pierwszy z brzegu (dosłownie): http://goo.gl/maps/ox36t

BTW, pewnie nie pamiętasz, ale brałaś udział w produkcji excluzyvnego galeriowca nad Bałtykiem ;-)

lavinka pisze...

Ekskluzywny galeriowiec to nie szara masa Polaków ze swoimi ograniczeniami. Plastikowe okna chronią lepiej od temperatury niż zasłonka.Ja tylko mówię o tym, co słyszałam od innych ludzi, którzy tam mieszkali. Coś, co im nie przeszkadzało w bloku, nagle zaczęło przeszkadzać w galeriowcu. Faktem jest, że ludzie w Polsze lubią się bardzo zasłaniać, wysokie płoty, żywopłoty, kraty, zamknięte osiedla w polu itd.

Er pisze...

ech, ci Polacy. ograniczone to, niedojrzałe, bawią się plastikowymi oknami. jak duże dzieci. nie to, co My.

lavinka pisze...

No przeca mam okna z pvc to wiem, że chronią i przed zimnem i przed hałasem, nie to co stare drewniane. Jeszcze do niedawna miałam je w starym domu, więc mam porównanie na świeżo. A od słońca wolę chronić się żaluzjami, przez które jak kto chce, to sobie do mnie może zajrzeć od dołu :) To taka luźna obserwacja, Polacy traktują swój dom trochę jak tajemnicę dla innych, oazę, twierdzę. Pewnie pochodna wielu wojen, które przetoczyły się przez ten kraj.

Marcin pisze...

"Leczenie zębów trwało krócej niż myślałam, wiec i zdjęć mam mniej" - klikałaś podczas borowania???

H_Piotr pisze...

Może po borowaniu Lavinka dla odstresowania się musi drugie tyle chodzić po mieście i focić?

lavinka pisze...

Chodzi o to, że było mniej wizyt. Tym razem tylko dwie, więc miałam tylko cztery spacery, z czego dwa w śniegu z deszczem, przez co miałam mniej zdjęć, niż w zeszłym roku (w zeszłym roku chyba były 4 wizyty, więc miałam w zasadzie tylko Muranów do wrzucania, hi hi). Idę na Muranów piechtą z Dworca Centralnego lub Śródmieścia.

vojtek pisze...

Ja na takich balkonach się urodziłem. Ale na Żoliborzu. Kolonia 5 WSM, ul. Krasińskiego 18. bardzo dobrze to wspominam. Bylismy bardzo zintegrowani. A jak deszcz padał to na tych balkonach się bawiliśmy. Mało kto wtedy mieszkanie na klucz zamykał. I pięknie i prawdziwie opisał to Jarosław Abramow w LWACH MOJEGO PODWÓRKA. Byłem na blogu Kluseczki i komentarz zamieściłem.
Pozdrawiam serdecznie
Vojtek

lavinka pisze...

@Vojtek: Dobrze wiedzieć, że ludzie tam mieszkający mieli stamtąd fajne wspomnienia. Ja już z bloków, gdzie wszystko musiało być na klucz. W ogóle w latach 80 straszne złodziejstwo było, byle drobiazg z piwnicy potrafili wynieść, nawet weki czy starą łopatę. Masakra. Teraz jest o niebo lepiej, chyba złodzieje wyjechali na Wyspy ;) A Żoliborz dla odmiany grodzi się płotami i nie jest już tak łatwo spacerować tyłami Krasińskiego. :/

Rock 60-70 pisze...

Buuuu...w grudniu zamknęli moją ulubioną kawiarnię/restaurację "Nowolipie za drzwiami". W środku wystylizowaną na przedwojenne podwórko (z daszkami, okienkami, gołąbkiem, rynnami itd), ze zdjęciami dawnej Warszawy itd.
Przy okazji - bardzo lubię tę okolicę.

Michał Pietrzak pisze...

To prawda, okna na galerię to podstawowy problem użytkowy. Pamiętam zabawy na tych galeriach (wychowałem się i mieszkam na Muranowie) Po za tym miłościwie nam panujące "Warunki techniczne jakim powinny odpowiadać budynki i ich użytkowanie" w zakresie bezpieczeństwa pożarowego w praktyce wykluczyły istnienie okien na drogę ewakuacyjną.
Mamy w sobie coś z prymusa. Zawsze pierwsi. Piszę to mając przed oczami mieszkaniówki z Freiburga oglądane kilka lat temu. Tam nie mieli z tym problemu.

Prześlij komentarz