I pomnik
Aktualności
Blog jest aktualizowany rzadko, ponieważ nieczęsto bywam w Warszawie. Ale czasem coś wrzucę.
Kursy
poniedziałek, 17 września 2018
=== Muzeum, którego nie ma ===
Kiedyś tu było muzeum, ale zastaliśmy je w 2017 w formie zwijania. Dlatego nie można było zobaczyć wagonu inaczej, niż tak. Niezbyt szczęśliwa lokalizacja, ale co robić. Grunt, że budynek wygląda nieco lepiej niż w 2014, ale za to wycięli kilka drzew. :( Bonus to pomnik Piłsudczyków.
sobota, 8 września 2018
====== Kapliczka z gniazdem ======
Czyli u Jezuska najbezpieczniej. Nie wytną. ;) Taki kapliczkokrzyżopomnik. W sumie nie wiem, do jakiej kategorii wrzucić, to wrzucam do wszystkich. Przy Płowieckiej opisywany jako Krzyż Powstańczy.
A obok jeszcze jest orzełek. A może kaczka?
Nie, chyba jednak orzeł. Pod spodem Karczma Wawerska.
edit: Jako że zdjęcia są z zeszłej wiosny, tj. z roku 2017, to zapomniałam, że pod pomnikiem jest mogiła. Kiedyś to sprawdzałam, ale kiedy to było. ;)
Pod krzyżem są złożone kości ludzkie oraz szczątki umundurowania i oporządzenia żołnierzy, wydobyte przy okazji prac melioracyjnych i drogowych na polach Wawra i Zastowa, prowadzonych w latach 20 XX wieku przez Spółkę Wodną Obwodu Wawerskieg. Nie jest to jednak dawny cmentarz poległych żołnierzy. Według jednych źródeł kości złożono pod krzyżem, według innych krzyż i kamień postawiono w miejscu pochowania kości. Po wiślańskiej stronieulicy Płowieckiej znaleziono wtedy kości ludzkie i końskie, szczątki mundurów polskich i rosyjskich, wozów, jaszczy , broni palnej i siecznej, kulę armatnią.
A obok jeszcze jest orzełek. A może kaczka?
Nie, chyba jednak orzeł. Pod spodem Karczma Wawerska.
edit: Jako że zdjęcia są z zeszłej wiosny, tj. z roku 2017, to zapomniałam, że pod pomnikiem jest mogiła. Kiedyś to sprawdzałam, ale kiedy to było. ;)
Pod krzyżem są złożone kości ludzkie oraz szczątki umundurowania i oporządzenia żołnierzy, wydobyte przy okazji prac melioracyjnych i drogowych na polach Wawra i Zastowa, prowadzonych w latach 20 XX wieku przez Spółkę Wodną Obwodu Wawerskieg. Nie jest to jednak dawny cmentarz poległych żołnierzy. Według jednych źródeł kości złożono pod krzyżem, według innych krzyż i kamień postawiono w miejscu pochowania kości. Po wiślańskiej stronieulicy Płowieckiej znaleziono wtedy kości ludzkie i końskie, szczątki mundurów polskich i rosyjskich, wozów, jaszczy , broni palnej i siecznej, kulę armatnią.
poniedziałek, 20 sierpnia 2018
=== CXXX Akcja Gtwb - Literackie Inspiracje ===
Moja rodzina od kilku pokoleń związana jest z Warszawą. Można powiedzieć, że większość rodziny mieszkała w Warszawie lub okolicy jeszcze przed I wojną światową (chodzi o obszar dzisiejszej Warszawy, bo np. część rodziny mam z Pragi, która długo do stolicy nie była zaliczana), a niektórzy to nawet u schyłku XVII wieku (okolica dzisiejszych Powązek i Bielan). Do Warszawy i jej opłotek pod koniec XIX wieku ściągnęły tabuny ludzi z okazji tego, że na wsi bardzo dużo dzieci dożyło dorosłości, a na roli nie było dla nich miejsca, dwa że w mieście po prostu można było nieźle zarabiać w fabrykach, a to na służbie, a to w handlu. W zasadzie kompletnie nieopodatkowanym, jeśli chodzi o handel drobny. I tak na Placu za Żelazną Bramą handlowała moja praprababcia Medzia (Matylda), po której odziedziczyłam DNA mitochondrialne, czyli jest to moja linia matczyna, wywodząca się z okolic Pułtuska (parafia Gzy, rejon Nowych Lipnik i okolicy). W ogóle uważam, że jestem bardzo do niej podobna, tylko kolor oczu mam inny (szarozielony, a nie piwny).
Moja mama zwykła mawiać, że kłócę się jak stara przekupa, na co ja zawsze odpyskowywałam, że w końcu moja praprababka była przekupką, handlarką kwiatami z bibuły, więc wszystko jest w należytym porządku. ;) Praprababcia mieszkała przy ulicy Senatorskiej, blisko Placu Teatralnego, więc daleko do pracy nie miała. A moja prababcia Ircia, jej pierworodna córka, mieszkała potem przy Ogrodowej, więc też niezbyt daleko. Prababcia Ircia nie musiała pracować, bo jej mąż był taksówkarzem i na tyle dużo zarabiał, że prababcia mogła w spokoju wychowywać babcię i zajmować się domem. Ale jako młoda dziewczyna pracowała na służbie jako tak zwana "Andzia od wszystkiego".
Jakież było moje zdziwienie, gdy jakiś czas temu Tomi znalazł felieton Wiecha o tym, jak jeden jegomość tamże, na placu za Żelazną Bramą, gdzie moja praprababka Medzia handlowała bibułowymi kwiatkami, takież właśnie kupił i miał przygodę z tragarzem. A może u mojej praprababki kwiaty kupował? Wiech lubił swoje felietony opierać na kronikach policyjnych (moja praprababka była niewinna!), to i może w jakiś sposób, jako trzecioplanowa postać, była świadkiem tego wydarzenia. Poniżej jak o tym stało w felietonie (po kliknięciu w fotkę powinno się powiększyć):
W tamtych czasach też ludzie mieli problem z handlem w niedzielę, ale tym razem obrywało się Żydom, bo oni mieli dzień święty w sobotę, a niedziela dla nich to był nasz poniedziałek. No i oczywiście ktoś musiał z tego powodu bóldupić. ;)
Moja mama zwykła mawiać, że kłócę się jak stara przekupa, na co ja zawsze odpyskowywałam, że w końcu moja praprababka była przekupką, handlarką kwiatami z bibuły, więc wszystko jest w należytym porządku. ;) Praprababcia mieszkała przy ulicy Senatorskiej, blisko Placu Teatralnego, więc daleko do pracy nie miała. A moja prababcia Ircia, jej pierworodna córka, mieszkała potem przy Ogrodowej, więc też niezbyt daleko. Prababcia Ircia nie musiała pracować, bo jej mąż był taksówkarzem i na tyle dużo zarabiał, że prababcia mogła w spokoju wychowywać babcię i zajmować się domem. Ale jako młoda dziewczyna pracowała na służbie jako tak zwana "Andzia od wszystkiego".
Jakież było moje zdziwienie, gdy jakiś czas temu Tomi znalazł felieton Wiecha o tym, jak jeden jegomość tamże, na placu za Żelazną Bramą, gdzie moja praprababka Medzia handlowała bibułowymi kwiatkami, takież właśnie kupił i miał przygodę z tragarzem. A może u mojej praprababki kwiaty kupował? Wiech lubił swoje felietony opierać na kronikach policyjnych (moja praprababka była niewinna!), to i może w jakiś sposób, jako trzecioplanowa postać, była świadkiem tego wydarzenia. Poniżej jak o tym stało w felietonie (po kliknięciu w fotkę powinno się powiększyć):
W tamtych czasach też ludzie mieli problem z handlem w niedzielę, ale tym razem obrywało się Żydom, bo oni mieli dzień święty w sobotę, a niedziela dla nich to był nasz poniedziałek. No i oczywiście ktoś musiał z tego powodu bóldupić. ;)
piątek, 10 sierpnia 2018
=== Wakacje we Włochach ===
Czyli szybki przejazd z zachodniej stałą trasą (jedyną, jaką znam i się na niej nie gubię). Tylko nowe budynki po drodze przybywają, ale nie miałam czasu na zdjęcia, bo pędziłam na spotkanie z dzieckiem i obowiązkowe lody. Zatem tylko parę zdjęć z jednego skrzyżowania.
piątek, 20 lipca 2018
=== CXXIX Akcja GTWb - "Kocham moje miasto." ===
Kolejna akcja grupy. Czy ja kocham moje miasto? No, czasami myślę, że kocham je tak jak żona swojego męża pijaka. Z daleka tęsknię, z bliska mam ochotę ciepnąć tłuczkiem od mięsa przez łeb, że się źle prowadzi i na zbity pysk ze schodów zrzucić. O tak trochę. ;)
Chyba najbardziej lubię Warszawę za Wisłę. :)
Chyba najbardziej lubię Warszawę za Wisłę. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)