Aktualności
Blog jest aktualizowany rzadko, ponieważ nieczęsto bywam w Warszawie. Ale czasem coś wrzucę.
Kursy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PKiN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PKiN. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 30 maja 2023
piątek, 20 grudnia 2019
=== Ponuraki przed świętami ===
Nie mam szczęścia do pogody, co przelecę przez centrum, to chmury ciemno i pada. Tu nawet nie padało, ale taka szarówka, że pobawiłam się filtrami w picasie. ;)
czwartek, 17 października 2019
=== Smutno i buro w Warszawie ===
Jakoś mam pecha do aury ostatnio. Co przejeżdżam, to mi się miasto od najgorszej strony pokazuje. Potrzebuję odwyku w przyjemniejszych miejscach niż centrum. To sobie chociaż poprzerabiam filtrami, żeby nie było takie straszne i udawało "Wielgą sztugę".
środa, 18 września 2019
=== Kolejowo bez zmian ===
Miejscami kolejowe stacje w Warszawie są nie do poznania (i nie do Poznania), ale na dworcu zachodnim nadal jest jak jest, czyli klimatycznie. Kluska znalazła minkę. :)
Minka z peronu trzeciego. :)
Minka z peronu trzeciego. :)
czwartek, 8 sierpnia 2019
wtorek, 27 marca 2018
= Jesienna sztuka prawdziwa spod Pałacu Kultury =
Po czym poznajemy sztukę. Po tabliczce. Zatem zaczynamy od tabliczki. A potem rozglądamy się po okolicy, czy nie ma czegoś podejrzanego. ;)
Co tam obok tabliczki.
Na koniec nie próbujemy oczywiście łączyć napisu na tabliczce z obiektem. My, maluczcy, jesteśmy za mało wrażliwi, by dotknąć absolutu.
Co tam obok tabliczki.
Na koniec nie próbujemy oczywiście łączyć napisu na tabliczce z obiektem. My, maluczcy, jesteśmy za mało wrażliwi, by dotknąć absolutu.
poniedziałek, 29 stycznia 2018
== Najbardziej rozpoznawalny budynek w Warszawie ==
No niestety, taka jest prawda. ;) Lubię go mimo przykrej dla kraju i miasta przeszłości. Zżyłam się tak, jak Warszawiacy zżyli się z Pałacem Namiestnikowskim w prezencie od cara. Może nie jest najpiękniejszy, ale wolę jego surowy kamień i detale od pobliskich Złotych Pampasów, które ani nie są złote, ani specjalnie tarasowe.
sobota, 25 listopada 2017
środa, 8 listopada 2017
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
=== Kwatera budowniczych Pałacu Kultury ===
Kiedy człowiek robi bloga o Warszawie przez więcej niż pięć lat, wydaje mu się, że sfocił już wszystko. A jednak nie. Czasem warto przyjrzeć się z lupą historii nieco bliższej. Pałac Kultury znamy wszyscy, ale nie wszyscy wiemy, że budowało go mnóstwo radzieckich robotników. Tych samych, dla ktorych wybudowano "Osiedle Przyjaźń" na "Bemowie", choć na mojej prywatnej mapie Warszawy to nadal jest Wola (tak naprawdę to ani Wola, ani Bemowo, ale nie bijmy się o szczegóły). Wielu z robotników zginęło podczas budowy. Ich groby w specjalnej kwaterze można odwiedzić na wolskim Cmentarzu Prawosławnym, nieopodal charakterystycznej jasnej cerkwi. Na lewo od wejścia na cmentarz, prawie w rogu.
Tu spoczywają radzieccy budowniczowie
Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie
Nie było im dane wrócić do swoich
rodzin i domów, ale my pamiętamy o Nich.
Zarząd Pałacu Kultury i Nauki
Tu spoczywają radzieccy budowniczowie
Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie
Nie było im dane wrócić do swoich
rodzin i domów, ale my pamiętamy o Nich.
Zarząd Pałacu Kultury i Nauki
poniedziałek, 20 marca 2017
=== Pałac Kultury nadal ma pod górkę - Akcja CXIIIGTWb ===
W świetle licznych wyburzeń i wycinek należy uznać za swojego rodzaju osiągnięcie obiektu architektonicznego - utrzymać swe cztery litery w centrum Warszawy. Plany wyburzenia pojawiły się już w latach 90, może gdyby się pośpieszono, nawet by to gawiedź oklaskiwała. Minęło parę lat i jeszcze więcej planów względem niego spaliło na panewce. Obudowanie "czymś" też nie przeszło. Nadal zamiast placu jest parking, bo na plac to od dawna nie wygląda, nawet gdy nie ma na nim aut. Warszawiacy nie lubią dużych placów, żaden się nie przyjął, wszędzie hula wiatr i ludzie tylko przełażą na skróty.
PKiN jeszcze funkcjonuje, ale ciągle mam wrażenie, że na zasadzie rozpędzonego wózka w kopalni. Jedzie, to jedzie, po co wnikać. Że jeździ pusty, zamiast z węglem, no trudno, ale sprawny i cztery kółka ma. Trzeba się skupiać na pozytywach. Ja w każdym razie nie jestem fanką wyburzania, jeśli już, to nowych sąsiadów, ale tak jak jest, też być nie może.
PKiN jeszcze funkcjonuje, ale ciągle mam wrażenie, że na zasadzie rozpędzonego wózka w kopalni. Jedzie, to jedzie, po co wnikać. Że jeździ pusty, zamiast z węglem, no trudno, ale sprawny i cztery kółka ma. Trzeba się skupiać na pozytywach. Ja w każdym razie nie jestem fanką wyburzania, jeśli już, to nowych sąsiadów, ale tak jak jest, też być nie może.
piątek, 27 stycznia 2017
=== Stacja metra Świętokrzyska - druga linia ===
To tu przejechałam się kosmicznym tunelem. Wrażenie lepsze niż na dworcu w Oslo, polecam. :)
Na suficie znane motywy elipsowe z placu Wilsona, tylko już bez ledowego oświetlenia... no i przez to średni efekt.
Nowość, bramka dla wózków z dziećmi (wiadomo, ile się czeka na windę), a tak naprawdę dla rowerzystów oraz osób z dużą nadwagą. Albo bagażem. ;)
A tego pana skądś znamy ;)
I "motylek" w pełnej okazałości.
Długo walczyłam ze sobą, by nie pojeździć w kółko sto razy.
Nowość, bramka dla wózków z dziećmi (wiadomo, ile się czeka na windę), a tak naprawdę dla rowerzystów oraz osób z dużą nadwagą. Albo bagażem. ;)
Tu jakoś trudniej się zgubić.
Na peronie ciemno, ale za to "wesoło".
No to pora wyjść na górę. Tędy prosiemy.A tego pana skądś znamy ;)
I "motylek" w pełnej okazałości.
wtorek, 23 lutego 2016
==== C Akcja GTWb - "Warszawa, czyli..." ====
Nie bardzo chciałam, by ten temat wygrał, ciężko mi się pisze i robi zdjęcia pod tak ogólny temat. Wolę bardziej namacalne. Tym bardziej, że uczestniczę w zabawie od wielu lat i zwyczajnie pomału kończą mi się miejsca, które chciałabym wrzucić na blog, a Warszawa nie zmienia się tak szybko, by na bieżąco dostarczać mi materiału.
Warszawa, czyli... co? To przede wszystkim miasto, w którym się urodziłam i wychowałam. Kompletny przypadek, że akurat tutaj. Kiedy byłam młodsza i stykałam się z młodzieżą z innych rejonów Polski, wydawało mi się, że mi zazdroszczą. Nie do końca było czego. Daleko wszędzie, dzikie kolejki, bo tylko tu jako tako było z zaopatrzeniem, blokowisko jak w każdym innym mieście. Szkoła - tysiąclatka, to samo. Na dodatek już kilometr za moim blokiem potrafiły paść się krowy.
A jednak bywałam w "prawdziwej" Warszawie, czyli w centrum i lubiłam to. Lubiłam bliskość kina czy teatru, choć w nich nie bywałam poza spędami szkolnymi (mamy nie było stać, albo przynajmniej tak mówiła). Piękne witryny sklepów, które mogłam oglądać, bo przecież nic mi z nich nie kupowano. Warszawa była dla mnie przede wszystkim ulicą i budynkami, często ciasno przylegającymi do siebie. I chyba nadal taką pozostała. Tylko jeździ po niej za dużo samochodów, które mi zasłaniają kadry.
No i Pałac Kultury, zawsze go lubiłam, wbrew "trendom". Kolejna niedostępna twierdza w moim życiu, którą zdobywam po kawałku. Raz byłam w teatrze, parę razy w kinie, raz z klasą na 4 piętrze na wystawie Lego, nadal nie było mnie na tarasie i w większości wnętrz. Jakoś się nie składa, odczuwam go trochę jak groźnego smoka, który na moment przycupnął sobie i w każdej chwili może zionąć ogniem. Dlatego wolę omijać, niż do niego wchodzić. ;)
Warszawa, czyli... co? To przede wszystkim miasto, w którym się urodziłam i wychowałam. Kompletny przypadek, że akurat tutaj. Kiedy byłam młodsza i stykałam się z młodzieżą z innych rejonów Polski, wydawało mi się, że mi zazdroszczą. Nie do końca było czego. Daleko wszędzie, dzikie kolejki, bo tylko tu jako tako było z zaopatrzeniem, blokowisko jak w każdym innym mieście. Szkoła - tysiąclatka, to samo. Na dodatek już kilometr za moim blokiem potrafiły paść się krowy.
A jednak bywałam w "prawdziwej" Warszawie, czyli w centrum i lubiłam to. Lubiłam bliskość kina czy teatru, choć w nich nie bywałam poza spędami szkolnymi (mamy nie było stać, albo przynajmniej tak mówiła). Piękne witryny sklepów, które mogłam oglądać, bo przecież nic mi z nich nie kupowano. Warszawa była dla mnie przede wszystkim ulicą i budynkami, często ciasno przylegającymi do siebie. I chyba nadal taką pozostała. Tylko jeździ po niej za dużo samochodów, które mi zasłaniają kadry.
No i Pałac Kultury, zawsze go lubiłam, wbrew "trendom". Kolejna niedostępna twierdza w moim życiu, którą zdobywam po kawałku. Raz byłam w teatrze, parę razy w kinie, raz z klasą na 4 piętrze na wystawie Lego, nadal nie było mnie na tarasie i w większości wnętrz. Jakoś się nie składa, odczuwam go trochę jak groźnego smoka, który na moment przycupnął sobie i w każdej chwili może zionąć ogniem. Dlatego wolę omijać, niż do niego wchodzić. ;)
wtorek, 10 listopada 2015
===== Nietypowe kadry =====
Subskrybuj:
Posty (Atom)