Idzie wiosna, pewnie znowu w Warszawie będę góra raz na kilka miesięcy, więc co jakiś czas zamiennie będę podlewać kategorię turystyczną "3 kroki od miasta". Radziejowice to mało znane miejsce, ukochane przez nieżyjącego (niestety) Jerzego Waldorffa, obecnie oaza sztuki i kultury. Takiej starej daty, czyli nie za pomocą robienia kupy na krzyżu, ale staroświecko za pomocą malarstwa, rzeźby i czasem drewnianej arki ze zwierzątkami, ale w najdalszym kącie, żeby widoku nie psuła . ;)
Pałac w Radziejowicach preferuje grupy autokarowe, nie ma co ukrywać. 5zł dla grup za wstęp do pałacu, 10zł dla pojedynczych. Ale czy koniecznie musimy zwiedzać pałac? Moim zdaniem raz można, ale wokoło jest tyle do zwiedzania, że można sobie odpuścić. Prócz pałacu mamy park w stylu angielskim obok sporego stawu, mostki, kwiatki wiosną, stawy i popiersia różnego rodzaju (moim zdaniem nawet niezłe). Jest też jazz i młyn. Druga część to rodzaj skansenu, mamy tam piękny drewniany dwór "szlachecki" i budynki czworaków. W tym budynek gospodarski przerobiony w sezonie na jadłodajnię i kawiarnię (wiosną i zimą nie działa z braku turystów, więc teraz lepiej wziąć termos i kanapki, restauracja jest tylko w pałacu i nie do końca wiem, czy dla wszystkich). Z tyłu za dworem jest nowoczesna sala konferencyjna, która wcale się nie gryzie i na dodatek zasłania syf z sąsiedniej działki z końmi włącznie.
Jeśli jednak skusicie się na pałac, warto sprawdzać wystawy czasowe, by się w jakąś wstrzelić. Na stałe też coś jest, ale lepiej dwa w jednym. Są też organizowane koncerty "muzyki poważnej", dodatkowo płatne. Najbliższy 18 marca. Więcej w aktualnościach na
http://palacradziejowice.pl/
Gdzie są Radziejowice? 43km od centrum Warszawy, więc blisko. Tuż przy gierkówce, jest zjazd, więc nie trzeba kluczyć.
Ja mam bliżej, bo z Żyrardowa rowerem jedzie się godzinę, a i to nie najkrótszą trasą.
Wszystkie fotki na zachętę w
albumie, poniżej wybór.