Z braku warszawskich kładek pod ręką wrzucam mazowiecki mostek "na słowo honoru". :)
Aktualności
Blog jest aktualizowany rzadko, ponieważ nieczęsto bywam w Warszawie. Ale czasem coś wrzucę.
Kursy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą las. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 lutego 2019
niedziela, 8 kwietnia 2018
== Mogiłki wojenne z Parku i Lasu Młocińskiego ==
Do niektórych są drogowskazy, do innych nie bardzo, ale da się dotrzeć. Jesienią toną w złocie. Ktoś się nimi na bieżąco opiekuję, za to ogromnie dziękuję.
Najpierw z Parku Młocińskiego, dwie blisko ścieżki na wysokości Maca.
I Las Młociński. Drogowskazy są, ale do jednej łatwiej trafić, do drugiej, tej bliżej Cmentarza Północnego trudniej, bo szlak jest słabo wyznakowany. No ale jest.
Najpierw z Parku Młocińskiego, dwie blisko ścieżki na wysokości Maca.
I Las Młociński. Drogowskazy są, ale do jednej łatwiej trafić, do drugiej, tej bliżej Cmentarza Północnego trudniej, bo szlak jest słabo wyznakowany. No ale jest.
środa, 28 lutego 2018
==== Starowiśle jesienne ====
Ostatnio odwiedzam co jakiś czas stare bielańsko-młocińskie śmiecie, a więc i miejsca, które znam od dawna i bywały czasem na blogu. To jedne z nich, choć nie pamiętam, czy dokładnie z tego ujęcia. Dziś tu biegnie przyzwoita trasa rowerowa (rejon Wisły na wysokości Parku Młocińskiego), kiedyś był podejrzany deptak dla wędkarzy czy amatorów napojów z wkładką, ale nic po ucywilizowaniu nie straciło na atrakcyjności.
A obok w lesie jakby śluza od strumyka spływającego sucho przez większość roku z Młocin.
A obok w lesie jakby śluza od strumyka spływającego sucho przez większość roku z Młocin.
sobota, 21 października 2017
==== CXX Akcja GTWb - "Dycha!" ====
Dycha pomnożona przez dziesięć znaczy seta. A jak Seta, to nad Wisłę. ;)
Ostatnimi czasy miłośnikom "polskiej matematyki" zrobiono prezent i wybudowano trasę cyferkową. Tu - przykład stanowiska matematycznego w rejonie Parku Młocińskiego (przystań).
Ostatnimi czasy miłośnikom "polskiej matematyki" zrobiono prezent i wybudowano trasę cyferkową. Tu - przykład stanowiska matematycznego w rejonie Parku Młocińskiego (przystań).
525% To tak można? ;) Aaaa, pięć czystych i jedna ćwiartka. Znaczy wesoło było.
piątek, 6 marca 2015
=== Szadź w Lasku Lindego ===
W Warszawie wiosna z zimą toczą zacięty bój. Na Bielanach i Żoliborzu zima wygrywa, szadź osiadła na drzewach i ziąb straszliwy. W centrum lepiej, ale ciepła herbata zaczyna mieć wartość platyny ;)
Głębiej w las nie wchodziłam, jak zwykle o tej porze w krzalu rozgrzewał się czymś więcej niż herbatą lokalny lumpenploretariat.





Głębiej w las nie wchodziłam, jak zwykle o tej porze w krzalu rozgrzewał się czymś więcej niż herbatą lokalny lumpenploretariat.
poniedziałek, 6 grudnia 2010
====== Zima pod Żyrardowem ======
Ostatni weekend sponsorowało słońce, śnieg i krzaki mazowieckie ;)
Pierwszego dnia spacerkiem po wydmach międzyborowskich dotarliśmy z Tomim na tereny, które kiedyś porastała puszcza, ale wycięto ją w przysłowiowy pień. Kiedyś mieszkali w okolicy Holendrzy, ale dawno nie ma po nich śladu. Dziś zabudowa jest tu mocno rozproszona, pojedyncze skupiska domów oddalone o kilka km od siebie (pochodna karczowania lasu). Bałam się, że dostanę śnieżnej ślepoty... myślicie, że szliśmy tylko drogą? Otóż głównie szliśmy tymi polami po bokach. Śnieg do pół łydki lub kolan :)

Ale potem weszliśmy w jakiś iglasty młodnik, obejrzeliśmy mazowieckie olbrzymie wierzby, które niestety w sporej części się połamały, a w piwniczce był krótki piknik czyli kawa i słodkie bułki.


Prócz malowniczych pejzaży trafialiśmy na przydrożne krzyże i kapliczki. Jena kapliczka była na planie trójkąta :)




Po drodze natknęliśmy się na stare gospodarstwo, stodoła nadal kryta jest strzechą...

Przebyliśmy też wiele pól i rowów z wodą (niezamarzniętą niestety), ale tę rzeczkę na szczęście za pomocą mostu.

Następnego dnia po późnym śniadaniu wybraliśmy się na spacer na zachód od Żyrardowa. Las, las, las i las.



Piliśmy też kawę z Profesorem Fluffem...

...który był nieco zmęczony po szukaniu kesza przy polanie :)
Link do albumu ze wszystkimi zdjęciami, niektóre są ogeotagowane (po prawej stronie zdjęcia jest mapka z lokalizacją).
Pierwszego dnia spacerkiem po wydmach międzyborowskich dotarliśmy z Tomim na tereny, które kiedyś porastała puszcza, ale wycięto ją w przysłowiowy pień. Kiedyś mieszkali w okolicy Holendrzy, ale dawno nie ma po nich śladu. Dziś zabudowa jest tu mocno rozproszona, pojedyncze skupiska domów oddalone o kilka km od siebie (pochodna karczowania lasu). Bałam się, że dostanę śnieżnej ślepoty... myślicie, że szliśmy tylko drogą? Otóż głównie szliśmy tymi polami po bokach. Śnieg do pół łydki lub kolan :)

Ale potem weszliśmy w jakiś iglasty młodnik, obejrzeliśmy mazowieckie olbrzymie wierzby, które niestety w sporej części się połamały, a w piwniczce był krótki piknik czyli kawa i słodkie bułki.


Prócz malowniczych pejzaży trafialiśmy na przydrożne krzyże i kapliczki. Jena kapliczka była na planie trójkąta :)




Po drodze natknęliśmy się na stare gospodarstwo, stodoła nadal kryta jest strzechą...

Przebyliśmy też wiele pól i rowów z wodą (niezamarzniętą niestety), ale tę rzeczkę na szczęście za pomocą mostu.

Następnego dnia po późnym śniadaniu wybraliśmy się na spacer na zachód od Żyrardowa. Las, las, las i las.



Piliśmy też kawę z Profesorem Fluffem...

...który był nieco zmęczony po szukaniu kesza przy polanie :)
Link do albumu ze wszystkimi zdjęciami, niektóre są ogeotagowane (po prawej stronie zdjęcia jest mapka z lokalizacją).
poniedziałek, 29 listopada 2010
====== Przyszła zima - rady ni ma ======
Trochę za wcześnie, trochę złośliwie, pomyśleć że w zeszłym roku o tej porze jeszcze jeździłam na rowerze. A teraz... per pedes. Nie ma rady. Ale za to po Kampinosie, do którego można podjechać z dwóch stron na bilecie miejskim drugiej strefy - 708(trasa do Truskawia) i 701(do Łomianek).





Tylko pozornie wygląda na pusty szlak. W rzeczywistości były tłumy z patyczkami, rodziny z dziećmi, spacerowicze i geokeszerzy :)
Więcej zdjęć w albumie Kampinos #2 Komórkowe ale zawsze.





Tylko pozornie wygląda na pusty szlak. W rzeczywistości były tłumy z patyczkami, rodziny z dziećmi, spacerowicze i geokeszerzy :)
Więcej zdjęć w albumie Kampinos #2 Komórkowe ale zawsze.
wtorek, 23 listopada 2010
==== Tajemnice Lasu Bemowskiego # 2 ====
Wracam do tematu poruszanego przeze mnie zeszłej jesieni. Niechcący znów ten sam las i znów "wczoraj i dziś". Chodzi o bunkier przerobiony na świątynię słowiańską. Zastanawiałam się, czy nie przypadkiem nie satanistyczną. Otóż nie. Teraz już wiem na pewno, że słowiańska i to na dodatek kaplica, skontaktował się ze mną człowiek, który ją zorganizował. To właściwie jego dzieło.


Ale do rzeczy. Oto co o świątynie pisze Masovian Pogan czyli na nasze Mazowiecki Poganin:
"Witam serdecznie :) Ja piszę w sprawie zdjęc bunkra na Pani blogu. Pierwsza myśl lepsza - tak to "świątynia" słowiańska, a nie miejsce satanistyczne. Piszę w cudzysłowiu albowiem świątynie słowiańskie (kąciny) były drewniane i większe. Powiedzmy, że to współczesna kaplica słowiańska. "Podejrzane indywiduum pilnujące bunkra" - prawdopodobnie chodzi o mnie :) Istotnie tam bywam, to miejsce zostało przeze mnie uporządkowane. Wczesniej w tym bunkrze zalegała półmetrowa warstwa gnijących liści. Gałęzie imitujące dach na bunkrze, krąg kamienny, palenisko ceglane i przedstawienie Trzygłowa, to wszystko moja robota. Także schodki z cegieł w środku bunkra zostały przeze mnie przygotowane albowiem często wpadają tam żaby, a czasem nawet ryjówki. Bez tych schodków nie byłyby w stanie opuścic bunkra i skazane by były na śmierć głodową. Generalnie cały czas dbam o to miejsce, by nie było zapuszczone tak jak dawniej. To dla nas - rodzimowierców - miejsce pamięci o partyzantach walczących w tym lesie i puszczy kampinoskiej o niepodległośc Polski. Jak więc widac raczej ciężko dopatrywac się we mnie satanisty :) Ogólnie jestem związany ze środowiskiem internetowego radia rodzimowierczego (www.radiowid.pl). Pozdrawiam i dziękuję za świetne zdjęcia :)"
Las Bemowski ma jeszcze wiele tajemnic, które mam nadzieję kiedyś jeszcze obejrzeć i sfocić oczywiście. Ścieżki zdrowia nadal nie sfociłam (właściwie dwóch ścieżek), kiepskie warunki pogodowe uniemożliwiły mi ostatnio porządną sesję (zwłaszcza że stary aparat nie robi zdjęć jak trzeba, a nowy ciągle popsuty). Może za rok? ;)
Ale do rzeczy. Oto co o świątynie pisze Masovian Pogan czyli na nasze Mazowiecki Poganin:
"Witam serdecznie :) Ja piszę w sprawie zdjęc bunkra na Pani blogu. Pierwsza myśl lepsza - tak to "świątynia" słowiańska, a nie miejsce satanistyczne. Piszę w cudzysłowiu albowiem świątynie słowiańskie (kąciny) były drewniane i większe. Powiedzmy, że to współczesna kaplica słowiańska. "Podejrzane indywiduum pilnujące bunkra" - prawdopodobnie chodzi o mnie :) Istotnie tam bywam, to miejsce zostało przeze mnie uporządkowane. Wczesniej w tym bunkrze zalegała półmetrowa warstwa gnijących liści. Gałęzie imitujące dach na bunkrze, krąg kamienny, palenisko ceglane i przedstawienie Trzygłowa, to wszystko moja robota. Także schodki z cegieł w środku bunkra zostały przeze mnie przygotowane albowiem często wpadają tam żaby, a czasem nawet ryjówki. Bez tych schodków nie byłyby w stanie opuścic bunkra i skazane by były na śmierć głodową. Generalnie cały czas dbam o to miejsce, by nie było zapuszczone tak jak dawniej. To dla nas - rodzimowierców - miejsce pamięci o partyzantach walczących w tym lesie i puszczy kampinoskiej o niepodległośc Polski. Jak więc widac raczej ciężko dopatrywac się we mnie satanisty :) Ogólnie jestem związany ze środowiskiem internetowego radia rodzimowierczego (www.radiowid.pl). Pozdrawiam i dziękuję za świetne zdjęcia :)"
Las Bemowski ma jeszcze wiele tajemnic, które mam nadzieję kiedyś jeszcze obejrzeć i sfocić oczywiście. Ścieżki zdrowia nadal nie sfociłam (właściwie dwóch ścieżek), kiepskie warunki pogodowe uniemożliwiły mi ostatnio porządną sesję (zwłaszcza że stary aparat nie robi zdjęć jak trzeba, a nowy ciągle popsuty). Może za rok? ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)