Otoczenie straszy, tory rdzewieją...
Aktualności
Blog jest aktualizowany rzadko, ponieważ nieczęsto bywam w Warszawie. Ale czasem coś wrzucę.
Kursy
sobota, 23 sierpnia 2008
====== Architektura pokolejowa... ======
Dziwny zwrot, ale nie wiem jak nazwać inaczej spadek po zdychającym
kolejnictwie, zwłaszcza tym przemysłowym. Bocznica prowadząca do huty,
nieużywana, jest najlepszym przykładem. A raczej mini stacyjka przy
niej. Całkiem ładny budynek, w nawet niezłym stanie technicznym.
Starczyło by odmalować i wysprzątać. Okna wymienić. Dach raczej nie
przecieka. Pech, że stoi na uboczu.






Otoczenie straszy, tory rdzewieją...


Otoczenie straszy, tory rdzewieją...
piątek, 22 sierpnia 2008
=== Ulica Równa jest równa... ===
Bo to równa ulica. Równie dużo podwórek co dzieciaków biegających z
jednego na drugie. Bowiem podwórka z Równej zazwyczaj nie są studniami.
Byłyby gdyby nie braki w uzębieniu :) Sporo tam pustych placów dzięki
czemu mieszkańcy mają więcej światla i mogą często przedsotawać się
miedzy podwórkami nie wychodząc na ulicę. Podworka mają często dwie
bramy. Jedną od ślepej ulicy Równej i drugą od Stalowej. Nie wiem jak
wygląda sprawa adresów.
Pierwsze podwórko jest trochę niestandardowe, narożne, na rogu Równej i Szwedzkiej. Posiada jedną kaltkę schodową i światła tam nie ma za grosz, niby trochę od południa,ale w parterze słońca nie uświadczysz. W wiecznym cieniu.



Drugie podwórko jest już bardziej otwarte i jaśniejsze. O dziwo, nawet jeszcze ma odrobinę przyzwoitego tynku. Odpada, ale tylko fragmentami. Klatka schodowa w nieco gorszym stanie.






Pierwsze podwórko jest trochę niestandardowe, narożne, na rogu Równej i Szwedzkiej. Posiada jedną kaltkę schodową i światła tam nie ma za grosz, niby trochę od południa,ale w parterze słońca nie uświadczysz. W wiecznym cieniu.
Drugie podwórko jest już bardziej otwarte i jaśniejsze. O dziwo, nawet jeszcze ma odrobinę przyzwoitego tynku. Odpada, ale tylko fragmentami. Klatka schodowa w nieco gorszym stanie.
czwartek, 21 sierpnia 2008
====== Od Radziwiłłowa do Rawki ======
Jako że ten blog ma jakby większą oglądalność podrzucam kolaż z wycieczki, z której relacja jest na blogu podróżniczym. Klikać w zdjęcie lub TU


Z bloga podróżniczego
Jechaliśmy najpierw metrem, potem pociągiem z Warszawy do Radziwiłłowa.
Mieliśmy wysiąść w Jesionce, ale przejechaliśmy stację (nie wiedziałam że ta trawa to peron,poza tym drzwi otwierały się na żądanie) i zaczęliśmy od następnej stacji, gdzie jest całkiem ładny dworzec, niestety nieco zaniedbany.

ToMi dojechał od Jesionki (bidulo miał w plecy kilkanaście km). Ruszyliśmy w kierunku wsi Budy Zaklasztorne i dojechaliśmy tam przyjemnym asfaltem. Całkiem sympatyczna chata na sprzedaż.

Potem była Puszcza Mariańska (nie puszcza, tylko wieś)
...i drewniany kościółek (odbudowany fragmentarycznie po pożarze). A obok niego król Jan III Sobieski!

I tu zrobiliśmy krótką pielgrzykę do PIERWSZEJ pocztówki wujka Tomiego. A potem jechaliśmy do sklepiku w Jeruzalu przez Lisowolę po lody i parówki :) Trasa zróżnicowana, spory kawałek po piachu i żwirze. Na dodatek nieco pod górkę i z górki. Przyświecało słoneczko, więc musieliśmy się zatrzymać na odpoczynek pod kapliczką i na ławeczce, pod kasztanem. Piękne pejzaże wokoło, w sam raz dla malarza.


Wszystkie zdjęcia w albumie OD RADZIWIŁŁOWA DO RAWKI
c.d. w następnym wpisie.
Druga część wyprawy w okolicy doliny rzeczki Rawki.
W Jeruzalu przyjemny sklepik i bardzo ładny kościół.

Obok kościoła przed wejściem jest brama w bok. Trza się w nią wbić i pojechać od Gochy, czyli sporej kaplicy. Idealne miejsce na mrożoną kawę i kanapki. Rónież jest tu coś dla miłośników mchów i porostów.

Tereny bogate pod tym względem. A las iglasty. Za Gochą ruszyliśmy wzdłuż piaszczystej drogi, leśną ścieżką. I mały myk w bok do stawu rybnego. Dalej ścieżka (rzucała nam kłody pod nogi) się kończyła, więc trzeba było jechać piachem. Dobry trening dla mazowieckiego rowerzysty :)
Potem kolejne stawy (w tym ten poprzedni, ale z drugiej strony) i dalej trasa piachem przez las.

Przy stawach młyn, raczej nieużywany. Dojechaliśmy do okolic Dolecka. Stamtąd już lepiej, asfaltem do wsi Stara Rawa. Tu znów zapomniałam o bardzo ważnym punkcie krajoznawczym - grodzisku z początku minionego tysiąclecia.

Trochę się na nim zakurzyliśmy. Zahaczyliśmy o dolinę rzeki Rawki.

W Starej Rawie piękny drewniany kościół z bardzo brzydką plebanią.

Myk z powrotem i znów polną drogą przed siebie. Zgapiliśmy się i niemal dojechaliśmy do Trzcianny (już było widać asfalt, chlip....chlip...) ale musieliśmy wrócić do rozwidlenia, gdzie czekał Tomi.
666
No i dalej jechaliśmy "nach Suliszew". :) Na szczęście przed Suliszewem wylano piękny równy asfalt, prawie się nie czuło jazdy... w Suliszewie kościół o "ciekawej" architekturze. W skali 1-10 - 4 gargamele :)
I mały postój przy sklepiku , miejscowość Kamion. Dalej kawałek ruchliwym asfaltem na Skierniewice. Ale zboczyliśmy z niego w lewo przy mogile żołnierzy rosyjskich (uprzednio zatrzymawszy się przy małym cmentarzu żołnierzy niemieckich) i znów w lewo w asfaltową ścieżkę krajoznawczą wzdłuż okopów z I wojny światowej. Dojechaliśmy nią do Rawki (miejscami zamieniała się pod koniec w gruntówkę, asfalt zarósł) i w ostatniej chwili dotarliśmy na stację(burza szła).

Przedtem zrobiliśmy małą pętlę by na wyspie zobaczyć stary młyn.
stacja Rawka >>> Warszawa Centralna (nie Śródmieście, bo objazdy remontowe). Wracaliśmy długo przez burzę i chwilowe braki prądu na trakcji. Zamiast godziny wracaliśmy dwie.
Z bloga podróżniczego
Jechaliśmy najpierw metrem, potem pociągiem z Warszawy do Radziwiłłowa.
Mieliśmy wysiąść w Jesionce, ale przejechaliśmy stację (nie wiedziałam że ta trawa to peron,poza tym drzwi otwierały się na żądanie) i zaczęliśmy od następnej stacji, gdzie jest całkiem ładny dworzec, niestety nieco zaniedbany.
ToMi dojechał od Jesionki (bidulo miał w plecy kilkanaście km). Ruszyliśmy w kierunku wsi Budy Zaklasztorne i dojechaliśmy tam przyjemnym asfaltem. Całkiem sympatyczna chata na sprzedaż.
Potem była Puszcza Mariańska (nie puszcza, tylko wieś)
...i drewniany kościółek (odbudowany fragmentarycznie po pożarze). A obok niego król Jan III Sobieski!
I tu zrobiliśmy krótką pielgrzykę do PIERWSZEJ pocztówki wujka Tomiego. A potem jechaliśmy do sklepiku w Jeruzalu przez Lisowolę po lody i parówki :) Trasa zróżnicowana, spory kawałek po piachu i żwirze. Na dodatek nieco pod górkę i z górki. Przyświecało słoneczko, więc musieliśmy się zatrzymać na odpoczynek pod kapliczką i na ławeczce, pod kasztanem. Piękne pejzaże wokoło, w sam raz dla malarza.
Wszystkie zdjęcia w albumie OD RADZIWIŁŁOWA DO RAWKI
c.d. w następnym wpisie.
Druga część wyprawy w okolicy doliny rzeczki Rawki.
W Jeruzalu przyjemny sklepik i bardzo ładny kościół.
Obok kościoła przed wejściem jest brama w bok. Trza się w nią wbić i pojechać od Gochy, czyli sporej kaplicy. Idealne miejsce na mrożoną kawę i kanapki. Rónież jest tu coś dla miłośników mchów i porostów.
Tereny bogate pod tym względem. A las iglasty. Za Gochą ruszyliśmy wzdłuż piaszczystej drogi, leśną ścieżką. I mały myk w bok do stawu rybnego. Dalej ścieżka (rzucała nam kłody pod nogi) się kończyła, więc trzeba było jechać piachem. Dobry trening dla mazowieckiego rowerzysty :)
Potem kolejne stawy (w tym ten poprzedni, ale z drugiej strony) i dalej trasa piachem przez las.
Przy stawach młyn, raczej nieużywany. Dojechaliśmy do okolic Dolecka. Stamtąd już lepiej, asfaltem do wsi Stara Rawa. Tu znów zapomniałam o bardzo ważnym punkcie krajoznawczym - grodzisku z początku minionego tysiąclecia.
Trochę się na nim zakurzyliśmy. Zahaczyliśmy o dolinę rzeki Rawki.
W Starej Rawie piękny drewniany kościół z bardzo brzydką plebanią.
Myk z powrotem i znów polną drogą przed siebie. Zgapiliśmy się i niemal dojechaliśmy do Trzcianny (już było widać asfalt, chlip....chlip...) ale musieliśmy wrócić do rozwidlenia, gdzie czekał Tomi.
666
No i dalej jechaliśmy "nach Suliszew". :) Na szczęście przed Suliszewem wylano piękny równy asfalt, prawie się nie czuło jazdy... w Suliszewie kościół o "ciekawej" architekturze. W skali 1-10 - 4 gargamele :)
I mały postój przy sklepiku , miejscowość Kamion. Dalej kawałek ruchliwym asfaltem na Skierniewice. Ale zboczyliśmy z niego w lewo przy mogile żołnierzy rosyjskich (uprzednio zatrzymawszy się przy małym cmentarzu żołnierzy niemieckich) i znów w lewo w asfaltową ścieżkę krajoznawczą wzdłuż okopów z I wojny światowej. Dojechaliśmy nią do Rawki (miejscami zamieniała się pod koniec w gruntówkę, asfalt zarósł) i w ostatniej chwili dotarliśmy na stację(burza szła).
Przedtem zrobiliśmy małą pętlę by na wyspie zobaczyć stary młyn.
stacja Rawka >>> Warszawa Centralna (nie Śródmieście, bo objazdy remontowe). Wracaliśmy długo przez burzę i chwilowe braki prądu na trakcji. Zamiast godziny wracaliśmy dwie.
==== Gdzie jest wujek Tomi zza miedzy? ====
Zagadka dla spostrzegawczych :)




Z wycieczki nielegalnej na bocznicę kolejową w okolicach Żerania.
Z wycieczki nielegalnej na bocznicę kolejową w okolicach Żerania.
środa, 20 sierpnia 2008
==== X. Akcja Gtwb - Człowiek z liściem na głowie ====
Wpis na Akcję
"Człowiek z liściem na głowie".
Miałam parę luźnych pomysłów, ale ten typek napatoczył się znienacka... i przebił wszystkie. Przechadza się w okolicy UKSW przy Dewajtis na Bielanach. By typek pasował do akcji, pozwoliłam sobie zatknąć mu liścia kasztanowca za kapelusz. Liść jest zwiędły ale za to najpewniej z lasu, innego nie znalazłam. :)



Miałam parę luźnych pomysłów, ale ten typek napatoczył się znienacka... i przebił wszystkie. Przechadza się w okolicy UKSW przy Dewajtis na Bielanach. By typek pasował do akcji, pozwoliłam sobie zatknąć mu liścia kasztanowca za kapelusz. Liść jest zwiędły ale za to najpewniej z lasu, innego nie znalazłam. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)