Na przykład to, że można z Warszawy dojechać tu koleją. A skoro można, to się jedzie. I niedaleko od dworca spotyka się własność Muzeum Kolejnictwa w Warszawie.
Własność okazuje się nie do końca sprawna i ruchawa, ale za to całkiem zgrabna.
Aktualności
Blog jest aktualizowany rzadko, ponieważ nieczęsto bywam w Warszawie. Ale czasem coś wrzucę.
Kursy
środa, 4 listopada 2015
poniedziałek, 2 listopada 2015
= "Spór o odbudowę - Warszawa w budowie 7" czyli mikro spacer GTWb =
Grupa trzymająca warszawskie blogi od dawna ich nie trzyma. To wąskie grono znajomych, którzy lubią sobie ponarzekać, albo popocieszać się nawzajem. Oraz czasem wystraszyć klientów jakiejś knajpy żywą dyskusją na temat Osi Stanisławowskiej lub zwracać na siebie uwagę przypadkowych przechodniów zastanawianiem się, czy budynek jest blokiem, czy też jednak kamienicą. Motto tego spaceru brzmiało mniej więcej tak: "mogli zrobić to gorzej". Widzę pewien progres w dekadentyzmie, który objął w posiadanie nasze ostatnie mikrozgromadzenia.
Jakie mam wrażenia po wystawie? Żadne. Makieta przyjemna, ale przeraża zaoraniem Parku Świętokrzyskiego. Na szczęście pójdzie do kosza. A potem pojedzie tirami do niemieckich spalarni, bo w Polsce nadal żadnej porządnej nie można uruchomić z powodu palących śmieciami w domach mieszkańców. Co do odbudowy powojennej, spodobał się nam akcent z sześcianem z cegieł. Trzeba go wykraść i zawieźć na rynek we Wrocławiu z podpisem: Warszawa zwraca cegły Wrocławiowi. Na pewno się ucieszą. Na wystawie było ciemno. Jak zwykle oświetlone było wszystko, tylko nie eksponaty. A jeśli juz były, to nierówno albo tak, że nie szło ich normalnie obejrzeć, tylko trzeba było kręcić głową. Jak to Hrabik ładnie nazwał: "polska szkoła ekspozycji".
Wystawa jest czynna do 10 listopada, wstęp kosztuje złotówkę (przynajmniej w soboty, kiedy tam byliśmy).
Dużo przyjemniej spacerowało mi się po Warszawie, którą nadal odczuwam jako "moje" miasto mimo emigracji na prowincję i pewnego wewnętrznego zdziczenia. Kocham pić kawę w Warszawie, kocham pić zieloną herbatę w hipsta knajpkach i uwielbiam odkrywać na nowo te same miejsca. Albo zupełnie nowe. Chyba zaczynam tęsknić. Tylko nie wiem czy bardziej za powrotem, czy ucieczką jeszcze dalej?























Jakie mam wrażenia po wystawie? Żadne. Makieta przyjemna, ale przeraża zaoraniem Parku Świętokrzyskiego. Na szczęście pójdzie do kosza. A potem pojedzie tirami do niemieckich spalarni, bo w Polsce nadal żadnej porządnej nie można uruchomić z powodu palących śmieciami w domach mieszkańców. Co do odbudowy powojennej, spodobał się nam akcent z sześcianem z cegieł. Trzeba go wykraść i zawieźć na rynek we Wrocławiu z podpisem: Warszawa zwraca cegły Wrocławiowi. Na pewno się ucieszą. Na wystawie było ciemno. Jak zwykle oświetlone było wszystko, tylko nie eksponaty. A jeśli juz były, to nierówno albo tak, że nie szło ich normalnie obejrzeć, tylko trzeba było kręcić głową. Jak to Hrabik ładnie nazwał: "polska szkoła ekspozycji".
Wystawa jest czynna do 10 listopada, wstęp kosztuje złotówkę (przynajmniej w soboty, kiedy tam byliśmy).
Dużo przyjemniej spacerowało mi się po Warszawie, którą nadal odczuwam jako "moje" miasto mimo emigracji na prowincję i pewnego wewnętrznego zdziczenia. Kocham pić kawę w Warszawie, kocham pić zieloną herbatę w hipsta knajpkach i uwielbiam odkrywać na nowo te same miejsca. Albo zupełnie nowe. Chyba zaczynam tęsknić. Tylko nie wiem czy bardziej za powrotem, czy ucieczką jeszcze dalej?
wtorek, 20 października 2015
==== XCVI Akcja GTWb - "20 lat temu" ====
Rok Pański 1995 był dla Warszawy wyjątkowy. Po wielu latach planowania i budowy od wiosny zaczęło kursować metro. Co prawda nie dojeżdżało do ścisłego centrum miasta, tylko do stacji Politechnika (która wcale nie była przy Politechnice, tylko dobry kawałek w bok), ale zawsze. Pierwsze pociągi strasznie waliły drzwiami i biedny pasażer, który nie zdążył. No i ten huk, przy którym każdy człowiek aż podskakiwał. Metro było głośne. Piszczało na zakrętach. Jazda nim była jak sen upiora, ale jechało tak niemożliwie szybko, że aż się chciało nim jeździć... tylko dokad nim pojechać. Na Ursynów?
Ja mieszkałam na Bielanach. Metro było mi zupełnie nieprzydatne, choć raz czy dwa przejechałam się dla testów od Pola Mokotowskiego do Polibudy. Uwielbiam jazdę po szynach, więc mimo wszystko mi się podobało. Jednak przez kolejne 10 lat musiałam z domu tłuc się do centrum komunikacją naziemną, która umówmy się, 20 lat temu nie była luksusowa jak obecnie. Śmierdzące kablami tramwaje "trzynastki", autobusy stojące godzinami w korkach rano, bo wszyscy pchali się do centrum góra dwoma ulicami w mieście, a zbiorkom nie miał wyboru... dziwne, dziś jest w Warszawie więcej samochodów, a rano kocioł jest zupełnie gdzie indziej. W każdym razie czasy dwadzieścia lat temu nie były różowe, ale każdy widział przyszłość w różowych okularach.
Dziś jest raczej czarno-biało, jak to przed wyborami podział na Indian i Cowboyów, złych i dobrych, ziew.
Z roku 1995 mam trochę zdjęć Łazienek i Starówki, jak na złość nic się prawie w kadrach nie zmieniło. Wrzucam więc dodatkowo fotki metra, raczej z roku 96, ale to mniej więcej te same czasy. Stacje: Wilanowska, Politechnika i chyba Imielin. Wyjście z metra Pole Mokotowskie.






I wreszcie Łazienki, Świątynka Egipska przez przebudową, ale w tym kadrze i tak nie byłoby widać zmian, jakie zaszły.



I Starówka




Syrenka na Barbakanie. Wolałam ją w tej lokalizacji, choć wandale ciągle ją niszczyli.
Ja mieszkałam na Bielanach. Metro było mi zupełnie nieprzydatne, choć raz czy dwa przejechałam się dla testów od Pola Mokotowskiego do Polibudy. Uwielbiam jazdę po szynach, więc mimo wszystko mi się podobało. Jednak przez kolejne 10 lat musiałam z domu tłuc się do centrum komunikacją naziemną, która umówmy się, 20 lat temu nie była luksusowa jak obecnie. Śmierdzące kablami tramwaje "trzynastki", autobusy stojące godzinami w korkach rano, bo wszyscy pchali się do centrum góra dwoma ulicami w mieście, a zbiorkom nie miał wyboru... dziwne, dziś jest w Warszawie więcej samochodów, a rano kocioł jest zupełnie gdzie indziej. W każdym razie czasy dwadzieścia lat temu nie były różowe, ale każdy widział przyszłość w różowych okularach.
Dziś jest raczej czarno-biało, jak to przed wyborami podział na Indian i Cowboyów, złych i dobrych, ziew.
Z roku 1995 mam trochę zdjęć Łazienek i Starówki, jak na złość nic się prawie w kadrach nie zmieniło. Wrzucam więc dodatkowo fotki metra, raczej z roku 96, ale to mniej więcej te same czasy. Stacje: Wilanowska, Politechnika i chyba Imielin. Wyjście z metra Pole Mokotowskie.






I wreszcie Łazienki, Świątynka Egipska przez przebudową, ale w tym kadrze i tak nie byłoby widać zmian, jakie zaszły.



I Starówka




Syrenka na Barbakanie. Wolałam ją w tej lokalizacji, choć wandale ciągle ją niszczyli.

czwartek, 15 października 2015
=== I Ty możesz zostać przewodnikiem po Warszawie ===
Debiut przewodnicki mego dziecka, Kluska objaśnia działanie Ławeczki Chopina japońskiej wycieczce. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)