Aktualności

Blog jest aktualizowany rzadko, ponieważ nieczęsto bywam w Warszawie. Ale czasem coś wrzucę.

czwartek, 9 stycznia 2014

== Legia też potrafi czyli logo z kapsli ==

Legia kojarzy mi się zazwyczaj z niezbyt pięknymi eLkami nasranymi po każdym meczu to tu to tam. Czasem ktoś ambitniejszy namaluje ładny mural lub graffiti i zdecydowanie wolę logo drużyny piłkarskiej w tej postaci. Tutaj mamy przykład niezwiązany z farbą, acz sam w sobie pozytywny. Ktoś musiał długo zbierać kapsle.






środa, 8 stycznia 2014

== Tradytor na cmentarzu we Włochach ==


Zaczęło się od zwiedzania (pobieżnego) fortu Włochy, przyklejonego do cmentarza. Fort zasłużył na oddzielny wpis, dziś skupię się na przypadkowym znalezisku. Włażę sobie ja na dach koszar, w celu piknikowym głównie i patrzę przed siebie. Na horyzoncie cmentarz, a na cmentarzu jakieś betonowe ustrojstwo. Jej, na cmentarzu jest kawałek fortu! No i oczywiście molestuję Tomiego, że skoro jesteśmy rowerami to szybko można podjechać i obejrzeć.

Z bliska ustrojstwo okazało się mniej okazałe, bo w sporej części wysadzone w powietrze. Zostało się przy życiu jedno pomieszczenie będące obecnie graciarnią i parę mniejszych kanciap od tyłu. Reszta to mocno przezbrojone ściany, z których ciężko określić wielkość tego czegoś.

Dopiero w domu sprawdziliśmy w mądrych książkach, że ustrojstwo zwie się tradytor. Jest to coś jak kaponiera, ale nazywa się inaczej, ponieważ służy do obrony tyłów fortu. Trochę więcej można poczytać o nim na Wikipedii, ale wcale a wcale nie czuję się po tym mądrzejsza. Próbowaliśmy zrozumieć czym się różni kaponiera od tradytora i jedyną różnicę, jaką znaleźliśmy, to właśnie umiejscowienie (ale jest to bardziej skomplikowane, bo bywają kaponiery umieszczane w tylnej części umocnień). Jest jeszcze coś takiego jak kaponiera szyjowa, w bramie na tyłach fortu (tu jej nie ma), która jeszcze bardziej nam skomplikowała życie. Przydałby się ktoś, kto był tego uczony albo sam uczył. Suche formułki z książek ciężko się interpretuje, jeśli człowiek nie poprzestanie na wkuwaniu na pamięć, ale spróbuje coś zrozumieć.



Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jaka tam musiała odchodzić jatka. Bez wysadzenia/zdobycia tradytora atak od tyłu na fort nie miał szans.


Scenka rodzajowa z niedzielnej szkółki wojskowej. Egzamin. Przed komisją stoi zaspany jednoroczny ochotnik. Pada pytanie...

- Czym różni się kaponiera od tradytora?
- Eeee, Yyyy, trawnikiem na dachu?
- Co za trąba jerychońska! Bzdury gadacie!!! Ostrzelacie kaponierę zamiast tradytora i co wtedy napiszecie w raporcie!?!

wtorek, 7 stycznia 2014

====== Ursus Niedźwiadek ======

Dziś jest siódmy stycznia, zatem to od dzisiaj oficjalnie zatrzymują się pociągi na najnowszej warszawskiej stacji kolejowej. Szczęście sprawiło, że akurat wczoraj przejeżdżaliśmy z Tomim obok i zdziwiliśmy się, że stacja jest już właściwie otwarta. Co prawda pociągi jeszcze się nie zatrzymywały, ale wszystko inne działało. Najważniejsze, że windy też. Prawdziwe, nie żadne podnośniki. Co prawda rower wchodzi tam z trudem po skosie, nie ma szans na przewiezienie dwóch na raz, bo są to windy tylko dla niepełnosprawnych (a nie takie jak w metrze no przewożenia noszy z chorymi), ale zawsze coś. Warto również podkreślić, że znajduje się tu chyba największy parking rowerowy w Warszawie przy stacji kolejowej, właściwie w całości zadaszony.

Niedźwiadek przypomina martwego misia, ale nie będziemy się czepiać. Kawał fajnej beotnowo-stalowej architektury. Niestety peron podmalowanona beżowo, co boli mnie w oczy, ale nie narzekam. Nie spodziewałam się czegoś na równi ze Stadionem czy Warszawą Wschodnią. A i tak jest miło, że jako tako trzyma poziom.

Wszystkie fotki stacji można obejrzeć od tego miejsca w albumie na picasie, a poniżej wybór co lepsiejszych kadrów.











I najnowszy rozkład jazdy


piątek, 3 stycznia 2014

=== Warszawska Opera Kameralna ===

Do budynku podeszłam od tak zwanej dupy strony, zatem najpierw zobaczyłam schody, potem ciekawą oranżerię, a dopiero na końcu przemiły cichy zakątek wśród zieleni. A że nosa wściubić wszędzie muszę, to pośrodku oczka zieleni odkryłam "grzybek". :)

Jakoś tak wyszło, że nigdy tu nie dotarłam. Albo byłam w dzieciństwie po nocy i nic nie zapamiętałam z otoczenia. W każdym razie zapałałam chęcią ukulturalnienia się, koniecznie w tym roku. Ciekawe czy słychać muzykę z placyku, to bym nie musiała robić mądrej miny, wbijać się w ekstra ciuchy, tylko jak rasowy menel zalec z kanapkami i termosem na ławce. :)

Więcej zdjęć od tego miejsca.