Jedziemy do Włoch. To zdanie ma podwójne znaczenie, przynajmniej w Warszawie. W każdym razie do Włoch najwygodniej jedzie się koleją. Choćby po to by obejrzeć zachód słońca w mroźny zimowy wieczór. :)
A wiesz, że tak? W pierwszej chwili myślałam, że po lewej jeszcze są tory, ale to faktycznie skrajne, bo staliśmy na południowym peronie. Zwracam honor, jednak "kurczaki" ;)
Kurczaki, wygląda jak niezły fajer :)
OdpowiedzUsuńWarszawa Gołąbki, to inna trasa. :)
OdpowiedzUsuńA ja do Włoch tramwajem pomykam :-)
OdpowiedzUsuńach, to słońce Italii... też: :-)
OdpowiedzUsuńlavinka, toż to właśnie ta trasa! Te tory z prawej są właśnie z Gołąbek! ;-)
OdpowiedzUsuńA wiesz, że tak? W pierwszej chwili myślałam, że po lewej jeszcze są tory, ale to faktycznie skrajne, bo staliśmy na południowym peronie. Zwracam honor, jednak "kurczaki" ;)
OdpowiedzUsuńJakie piękne zdjęcia! W takie mrozy jakie były ostatnio i wyżową pogodę te zachody są chyba najpiękniejsze!
OdpowiedzUsuńW niebiańskiej hucie spust surówki z pieca martenowskiego ;)
OdpowiedzUsuńDo pełni landszaftowej urody poproszę ciuchcię pod parą!
OdpowiedzUsuńO, niebo w panierce brzoskwiniowej :P
OdpowiedzUsuńNie no, żartuję, bardzo ładne.
Oj, złapać ciuchcię na tej trasie nie byłoby łatwo. :)
OdpowiedzUsuńGołąbki to jednak nie Kurczaki ;-) Kurczaki są w Łodzi ;-P
OdpowiedzUsuńW Łodzi to jest Fabryczna. Znaczy była. Znaczy będzie. Będzie?
OdpowiedzUsuńSą Kurczaki i jest Zdrowie.
OdpowiedzUsuńNa Zdrowie czwórką do końca! ;)
OdpowiedzUsuńJest jeszcze Kurak :-) Jest też skrzyzowanie Zamorskiej i Zamojskiej
OdpowiedzUsuńI Kolumny z Zygmunta :)
OdpowiedzUsuńLavinko!
OdpowiedzUsuńFotki to masz coraz lepsze. Gratuluję! Piękny zachód słońca , szyny i trakcja elektryczna.
Pozdrawiam Vojtek
Jaki piękny zachód industrialny;)
OdpowiedzUsuń