Strony

czwartek, 1 marca 2012

==== Budynek na skarpie ====

Ze skweru na przeciwko jest wspaniały widok na Siekierki, a ja sobie cyknęłam toto z hamerykańską flagą. Konsul jaki mieszka albo ambasador, czy co? Nieważne, i tak mnie wsadzą ;)
Fotka pzrerobiona filtrem z picasy (lata 60).


32 komentarze:

  1. Działo odprzodkować, cel ... :) Chyba wsadzą nas w trójkę, mam nadzieję, że do jednej celi.

    OdpowiedzUsuń
  2. To już robią cele dwupłciowe? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miejscówka sympatyczna, ale filtr kompletnie mi nie leży, bo śnieg (i inne białe rzeczy) zrobiły się równie pomarańczowe, a niebo szaroburoniebieskie.

    OdpowiedzUsuń
  4. W oryginale śnieg wyglądał także nijako, a niebo było wściekłe. W ogóle fotki były jakieś takie byle jakie, z rdzą przynajmniej mają lekki "klymat". :)

    OdpowiedzUsuń
  5. @lavinka - aaa, o tym nie pomyślałem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam wolę w GIMP-ie sam ten efekt osiągnąć... W Picasie przejrzałem tylko te filtry z ciekaowści. Niektóre fajne... ale jednak - GIMP to GIMP. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja filtrów używam tylko do wody w czajniku.

    A swoją drogą, teren Skarpy obfituje w takie liczne, dobrze pochowane ładne domki, o których - że zacytuję klaska gatunku - mało kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  8. to rezydencja ambasadora Usiech. jak mało który powojenny dom, odstaje od reszty zabudowy Warszawy - stylem, ale też jakością architektury ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Foty polane sokiem z pomarańczy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cross process ... Da się odkręcić ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cross to inny efekt, równie fajny. Teraz się bawię, ale na stałe też wolę bez efektów. Tylko korekcja jasności/kontrastu, czaaasem balansu bieli (głównie przy sztucznym oświetleniu).

    OdpowiedzUsuń
  12. Aj, CIA wycięło mojego komcia z rana! Spróbuję jeszcze raz i mam nadzieję że mi komputer nie wybuchnie.

    Jeśli nie zastrzelili przy robieniu zdjęcia, to teraz chyba nie wsadz...

    BUM!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam takich, co za crossowanie by zastrzelili ...


    Ooops, przepraszam ... :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Całkiem ładne ujęcia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja strzelam za złe HDRy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nazwa efektu, trochę podrasowuje na zdjęciu kolory. Często stosowany na blogach szafiarek (tych vintage) :)

    OdpowiedzUsuń
  17. @Marcin - nie chcesz wiedzieć ;)
    A jeśli chcesz - białe zmienia się w rudawe, a czarne w niebieskawe. Nie pytaj po co.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Lav - Szafiarki vintage? To jakiś gatunek pająków?

    @I am I - nie pytam po co, i tak nigdy nie rozumiem przetwarzania zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
  19. Marcin, Ci ręce podły to powiem Ci, że crossprocess jest to wywołanie slajdu jak negatywu dzięki czemu uzyskuje się odrealnione kolory. W dobie cyfryzacji i fotoszopizacji można to zrobić na kompie. A tak w ogóle Lav to ładne ujęcia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. A, rozumiem. Biorę kanapkę z szynką, gryzę a ona smakuje jak kompot porzeczkowy. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie nie nie. Bierzesz chleb z szynką a smakuje jak bułka z sopocką :D Bardziej w ten deseń ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepraszam, pomyliło mi się z kuchnią molekularną i marynowanymi w ciekłym azocie ogonami bobrów o smaku karpatki ze śledziem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Marcin, co Ci będę tłumaczyć wpisz frazę w gugle to Ci retro szafiarki same wyskoczą. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj wiem, żartuję przecież. Tylko mnie trochę dziwi to przerabianie zdjęć. Ale ja się nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ot bajer. Ten spodobał mi się, bo robi ze zdjęcia takie nieco stare ORWO :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zrobiłem parze moich przyjaciół sesję ślubną plenerową. Jedno zdjęcie zrobiłem przez pomyłkę za jasne (prześwietlone) i próbowałem je naprawić później filtrami w komputerze. Nie jestem zadowolony do końca z efektu, ale przynajmniej da się patrzeć - teraz już nie wygląda, jak podczas wybuchu bomby atomowej.

    Gdy album pokazywałem koledze (nie panu młodemu), akurat przy tym jedynym (z chyba 100) zdjęciu powiedział "o, ale fajne światło!"

    Witki opadają.

    OdpowiedzUsuń
  27. Czasem tak bywa, że popsute zdjęcie po obrobieniu albo nawet wywołaniu na papierze zyskuje nową jakość i właśnie dlatego jest fajne, że nieidealne i z tego powodu niepodobne do innych. Dlatego czasem i tu na blog takie wrzucam (ostatnio chyba z ronda de Gaulle'a zrobione z komórki) :)

    OdpowiedzUsuń
  28. A niech mnie, ten budynek ma typowo amerykańskie okna, takie odsuwane do góry, jak na holyłódzkich filmiszczach. Ciekawe, co też się tam mieści.

    OdpowiedzUsuń
  29. Chata ambasadora - na wiki fotka z drugiej strony http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:U.S_Ambassador%27s_Residence_in_Poland.jpg&filetimestamp=20100711113925
    Kiedyś miałam w domu katalog z domami amerykańskimi, szkoda że polska architektura poszła w słaby dworek typu Gargamel, a nie w takie domy. Te przynajmniej mają jakieś proporcje. Może nie pasują do polskiego pejzażu, ale na Boga, czy Gargamele pasują? No właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  30. A gdzie tam nie pasują. Pięknie wygląda, ktoś niewtajemniczony pewnie by strzelał, że to gdzieś w Nowej Anglii - Vermont, Massachusetts, New Hampshire, te okolice.

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie pasują o tyle, że u nas nie było tradycji wiktoriańskich ani żadnych innych tego typu. A szkoda, że nie poszliśmy w styl zakopiański. Bo ładny by był i turystom by się dobrze sprzedawał nie tylko w górach. Styl dworkowy nawiązuje tylko w nazwie niestety. Bo ciężko nazwać koszmary z trójkątem i dwiema kolumnami nawiązaniem do klasycyzmu, z którego wywodziły się dwory szlacheckie.

    OdpowiedzUsuń