Hehe, ja miałem WKU w budynku sąsiadującym z moją miejscówką ;) A na Żoliborzu (uprzedzając - szeroko pojętym) to w ogóle jest jakaś pustynia gastronomiczna niestety, więc może i na te jutrzenki w rodzaju przywołanej wyżej to już nikt nie czeka. PS. Fajna latarenka
Pozdrawiam blogera Lavinkę! Dziecięciem będąc, też w WKU się stawiałem, a odebrawszy kindersztubę już więcej tam nie poszedłem. W knajpie owej onej ludziów jak mrówków w soboty i niedziele pełno jest. Odżywiciel jest niedożywiony, bo dają małe porcje. Amrit kebab i Sabłej nie wystarczą, mam nadzieję na McDonalda i Burger Kinga w Sokolnicki Food Court.
Jaaaaakie słooodkie! :D:D:D:D Ale ta lampa.. lampion? czy nie wiem jak to sie nazywa bo lampa to chyba zbyt wspolczesne - magia :) I jeszcze na czcionka.
Lampa wygląda na jakiś handmade właścicieli knajpy zrobiony z jakiejś elektrycznej części (izolator jakby?). To na pewno nie jest typowy żoliborska lampa z adresem, tu też bywały trójkątne, jak w całej Warszawie. Co mi przypomina, że muszę się za nimi porozglądać, nieco jeszcze zostało.
Biedronki można spotkać jeszcze w paru miejsach w Warszawie, robi je znana artystka :)
Jak tylko widzę Mierosławskiego ulicę to od razu moje WKU staje mi przed oczami :)
OdpowiedzUsuńHehe, ja miałem WKU w budynku sąsiadującym z moją miejscówką ;)
OdpowiedzUsuńA na Żoliborzu (uprzedzając - szeroko pojętym) to w ogóle jest jakaś pustynia gastronomiczna niestety, więc może i na te jutrzenki w rodzaju przywołanej wyżej to już nikt nie czeka.
PS. Fajna latarenka
Na Mierosławksiego telefon się kiedyś załtwiało, ale kiedy to było i ile trwało ;-(. A knajpka fajna, latem sporo ludzi bywało :-).
OdpowiedzUsuńPardonsik za literówki, mam klawiaturę z b. silną osobowością ;-)
OdpowiedzUsuńNo jest pustynia ale obok jest sympatyczne miejsce pt. Żywiciel.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam blogera Lavinkę!
OdpowiedzUsuńDziecięciem będąc, też w WKU się stawiałem, a odebrawszy kindersztubę już więcej tam nie poszedłem. W knajpie owej onej ludziów jak mrówków w soboty i niedziele pełno jest. Odżywiciel jest niedożywiony, bo dają małe porcje. Amrit kebab i Sabłej nie wystarczą, mam nadzieję na McDonalda i Burger Kinga w Sokolnicki Food Court.
Ja knajpę znam od tej strony, ze brała udział w mojej pracy licencjackiej :D
OdpowiedzUsuńWidzę,że przypadkiem trafił się wpis z historiami w tle :)
OdpowiedzUsuńNo bo Żoliborz się wszystkim dobrze historycznie kojarzy :D
OdpowiedzUsuńA ja, oprócz wukału, to gdzieś tutaj do loku, na kurs prawka się z lekcji urywałem ...
Tak mi się właśnie z Mierosławskiego to kojarzy :/
Słuszną drogą, ostatnio, podążasz, słuszną ;)
Słodkie! Pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńAkasza2
Jaaaaakie słooodkie! :D:D:D:D
OdpowiedzUsuńAle ta lampa.. lampion? czy nie wiem jak to sie nazywa bo lampa to chyba zbyt wspolczesne - magia :) I jeszcze na czcionka.
Lampa wygląda na jakiś handmade właścicieli knajpy zrobiony z jakiejś elektrycznej części (izolator jakby?). To na pewno nie jest typowy żoliborska lampa z adresem, tu też bywały trójkątne, jak w całej Warszawie. Co mi przypomina, że muszę się za nimi porozglądać, nieco jeszcze zostało.
OdpowiedzUsuńBiedronki można spotkać jeszcze w paru miejsach w Warszawie, robi je znana artystka :)