Strony

wtorek, 20 września 2011

== Warszawa w świetle latarń Arystotelesa ==

Latarnia Arystotelesa – narząd gębowy, aparat żujący występujący wyłącznie u jeżowców regularnych, położony w otworze gębowym, zbudowany z kilkudziesięciu elementów, w tym wapiennych szczęk, płytek i pięciu ząbków, poruszanych za pomocą mięśni.

 W Warszawie były pionierskie próby oświetlania nimi ulic, mianowicie zamykano kilkanaście jeżowców w szklanej klatce i montowano na słupach. Taki system zastosowano eksperymentalnie przy ulicy Greckiej. Co prawda latarnie Arystotelesa dawały nikłe światło, ale tworzyło to unikalny klimat ulicy podobnie jak w przypadku latarń gazowych. Jednakże mieszkańcy skarżyli się że giną im małe koty... więc zarzucono ten temat. ;) Źródła: Wikipedia, Marek Kisiel i jego picasa, Gdynia.mm.pl

17 komentarzy:

  1. Ta latarnia ze zdjęcia chyba akurat była wyłączona... Szkoda, bo ulicę grecką zawsze miałem nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żeby ginęły myszy, to te koty nie byłyby już potrzebne ;-P

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedzmy szybciej bo się ściemnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale, ale - co na to towarzystwo opieki nad latarniami (Arystotelesa)? Hę?

    OdpowiedzUsuń
  5. To te latarnie zjadały koty?:)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Hrabia_Piotr: Ja mam pół Saskiej Kępy nie po drodze ;)

    @Meteor: Tak czy siak, źle dla kotów.

    @Yorryk: Czyżbyś lubił koty? ;)

    @I am I: Żdna z latarni nie ucierpiała, były regularnie dokarmiane (chyba nawet za bardzo) ;)

    @Slavkosnip: Kalumnie i potwarze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaraz, zaraz... I kto tu ma ufoki?! :-D

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba było przenieść patent do latarni morskich, może tam nie byłoby problemu z kotami?

    OdpowiedzUsuń
  9. Problem, że one nie bardzo świecą ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super!!!:)))
    sad.a.5@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie gdyby coś takiego stało na ulicy i świeciło - nareszcie świat wyglądałby normalnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale czy ekolodzy nie protestowali przeciwko nieludzkiemu (niejeżowcczemu) traktowaniu biednych zwierząt?

    OdpowiedzUsuń
  13. W tamtych czasach naukowcy nie musieli się obawiać Wrogów Ludu ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Poważnie? Pierwszy raz to słyszę! A właściwie czytam:)
    Pozdrawiam Ciebie z Zoliborza
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiedzmy, że od rana trzymają się mnie surrealne pomysły ;)

    OdpowiedzUsuń