Zależy co się uzna za ciekawy obiekt. Ja to widzę, na przykład: - koszyk narodowy - tramwaj - wieżycę - dźwigi - wejście do kas dworca Powiśle - biurowiec niedaleko dworca P. - blok rozpoczynający pierzeję alej Jerozolimskich, - zielony blok na Powiślu, który ostatnio także sfotografowałem - tłuuuuuuuuuuum samochodów.
W wypadku korków powinno się puszczać z głośników na ulicy Throbbing Gristle. Od razu korki by się skończyły.
Jak w każdym mieście. Właśnie dzisiaj myśleliśmy jak by to było jakby nagle jakaś trąba albo inne tornado wymiotło wszystkie samochody, no przynajmniej te osobowe :))) Heh to by była jazda. My od 5 lat bez, z własnego wyboru i jakoś leci. Pozdrowionka.
Do Renaty i Jarka - wracacie mi wiarę w ludzi. Moi rodzice nigdy nie mieli samochodu, za to posiadali dwójkę dzieci i jakoś sobie radzili. Co 25-30 lat temu było znacznie cięższe, bo jak wiadomo komunikacja miejska nie była aż tak rozwinięta jak to ma miejsce obecnie. A teraz ludziska nawet do sklepu naprzeciw domu, w którym mieszkają muszą wozić się puszką od konserw jaką jest samochód, bo inaczej nie wyjdą na ulicę. Tragedia!
Zależy co się uzna za ciekawy obiekt. Ja to widzę, na przykład:
OdpowiedzUsuń- koszyk narodowy
- tramwaj
- wieżycę
- dźwigi
- wejście do kas dworca Powiśle
- biurowiec niedaleko dworca P.
- blok rozpoczynający pierzeję alej Jerozolimskich,
- zielony blok na Powiślu, który ostatnio także sfotografowałem
- tłuuuuuuuuuuum samochodów.
W wypadku korków powinno się puszczać z głośników na ulicy Throbbing Gristle. Od razu korki by się skończyły.
PS i moją ulubioną linię autobusową: "Przejazd techniczny".
OdpowiedzUsuńKurczę, wymieniłeś wszystko prócz latarni. Szacun ;)
OdpowiedzUsuńJeszcze widać fragment budynku przy ul. Solec, w którym jest Salsa Libre :)
OdpowiedzUsuńHm, mówisz o tym bladopomarańczowym pod zielonym?
OdpowiedzUsuń"Mam tak samo jak Ty"... a w weekendy na zakopiance jeszcze gorzej. Choć po ostatnich podwyżkach cen paliwa "cosik jakby dychło" :-)
OdpowiedzUsuńZ ciekawych obiektów, psze pani, widzę rozwijające się liście na drzewach :-) Niestety na Podtatrzu ani pąka nie uświadczysz, tylko pylące leszczyny.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie za dużo tych samochodów...
OdpowiedzUsuńNa usprawiedliwienie dodam,że to była jakaś 17.30, największy ruch od rana :)
OdpowiedzUsuńMówię o dwóch oknach pod "krzywym" czerwonym dachem nieco na lewo i w górę od głowy szpakowatego pana.
OdpowiedzUsuńA widzisz. Wzielam to za czesc biurowca.
OdpowiedzUsuńNo co Ty, samochody są fajne :))
OdpowiedzUsuńJak w każdym mieście. Właśnie dzisiaj myśleliśmy jak by to było jakby nagle jakaś trąba albo inne tornado wymiotło wszystkie samochody, no przynajmniej te osobowe :))) Heh to by była jazda.
OdpowiedzUsuńMy od 5 lat bez, z własnego wyboru i jakoś leci.
Pozdrowionka.
Do Renaty i Jarka - wracacie mi wiarę w ludzi. Moi rodzice nigdy nie mieli samochodu, za to posiadali dwójkę dzieci i jakoś sobie radzili. Co 25-30 lat temu było znacznie cięższe, bo jak wiadomo komunikacja miejska nie była aż tak rozwinięta jak to ma miejsce obecnie. A teraz ludziska nawet do sklepu naprzeciw domu, w którym mieszkają muszą wozić się puszką od konserw jaką jest samochód, bo inaczej nie wyjdą na ulicę. Tragedia!
OdpowiedzUsuńNa szczęście coraz mniej jeżdżą, ceny benzyny wzrosły ;)
OdpowiedzUsuńŚliczne ujęcia:)
OdpowiedzUsuńW dniu, kiedy doszłam do wniosku, że robię ostatnio koszmarne zdjęcia - ten komentarz jest na wagę złota ;)
OdpowiedzUsuń