Miałam chwilę, to wpadłam w bok, w Berezyńską. Na jej rogu z Elsterską zauważyłam obstryropianowaną willę z 1929 roku pomalowaną na jakieś paskudne kolory. Jakoś tak wyszło że nie mam całości, paskudna pogoda + komórka i zdjęcie nie wyszło. Ale tablica ciekawa, nie znałam tego dyrygenta, a sądząc po wikipedii
Grzegorz Fitelberg był ważną personą w przedwojennym półświatku.


Szkoda, ze calej kamienicy nie zamiescilas. Kolejny dom i kolejne ciekawe dzieje ludzi, domu...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
Budyń malinowy + sos barbecue.
OdpowiedzUsuńA co konkretnie robił szanowny kompozytor Fitelberg, że "był ważną personą w przedwojennym półświatku", bo wiki milczy na ten temat?
OdpowiedzUsuńSławnym dyrygentem musiał ci on być, skoro do dziś organizowane są konkursy dyrygentów jego imienia...
OdpowiedzUsuńjak to, co robił?
OdpowiedzUsuńw Wiedniu sprowadzał panienki i zabawiał się z nimi na łóżku, nad którym wisiał portret matki Karola Szymanowskiego, czym rozsierdził niezmiernie naszego wielkiego kompozytora.
tym bardziej, że ów od panienek stronił.
plotę sprzedał - A. Rubinstein.
Khe, khe, wiedziałam, że coś podrzucicie ;)
OdpowiedzUsuńWidze, ze się w okolice moje pracy zapuszczasz :)
OdpowiedzUsuńPrzypadkowy desant. Na Saską mi latami nie po drodze, albo bywam po nocy, albo jak mży lub leje. Nie mam szczęścia do tej okolicy...
OdpowiedzUsuńIii tam, myślałem, że może handlował złotem, srebrem, platyną, ewentualnie żywym towarem ale w ilościach hurtowych, tudzież mokrą robotą trudnił się po koncertach, a takie tam sprowadzanie panienek, zwłaszcza przed wojną to się nawet na obrzeża półświatka nie kwalifikuje ;)
OdpowiedzUsuńW sumie masz rację, w tamtych czasach nie było rozwodów(no prawie) ;)
OdpowiedzUsuńprzed pierwszą, panie, przed pierwszą (wojną światów)!
OdpowiedzUsuńa willa Fitelberga to jeszcze nawet z jakąś kulturą odnowiona. budyniu malinowego akurat się nie stwierdza.
OdpowiedzUsuńzresztą, dawałem z niej zagadkę ;-)
ja wiem, że mogło być gorzej, nie przypominaj mi ;)
OdpowiedzUsuń