Strony

poniedziałek, 21 marca 2011

==== Pożegnanie zimy na Mazowszu ====

W ubiegłą niedzielę wybraliśmy się z Tomim za miasto, na nieco dłuższą wycieczkę rowerową. Trasa wiodła od kapliczki do krzyża, od krzyża do kapliczki. Było też parę pomniejszych ruderek, był też piknik z kawą na rozgrzewkę (wiało!) i drugi piknik na nieukończonym elemencie wiaduktu nigdy nie zbudowanej odnogi CMK północ. Szwendaliśmy się także w poszukiwaniu resztek słupów elektrycznych wzdłuż linii kolejowej do Łodzi w pobliżu zakręcającej CMKi do Krakowa i Katowic.

Czyli nic nowego w sumie. Bardzo mi jednak brakowało tych rowerowych wypraw do nikąd. Wróciłam uskrzydlona, mimo że od wiatru nieco szczypała mnie twarz.

Obiecuję, że następnym razem naprawdę utopimy Marzannę, tym razem zapomnieliśmy z wrażenia ;)

Wszystkie (ponad 100 zdjęć, Olek wrócił z serwisu) w albumie MIĘDZYBORÓW I OKOLICA 2

44 komentarze:

  1. No i wszystko jasne - to przez to, żeście nie utopiliście Marzanki jest nadal tak paskudnie zimno. Wstyyyd!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrowienia spod Tatr dla mazowieckich pątników :-)
    Jezu, ale u nas ziąb!

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzeba było samemu topić ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Lepiej z tym topieniem się nie przyzwyczajać ;)
    A tak w ogóle, to kapitalne zdjęcia. Widzę, że potraficie spędzać czas. Posiłek pod drzewem...Pełen komfort :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak mnie tymi piknikami Tomi rozpieścił, że jak jadę bez niego to mi czegoś brak. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma jak piknik pod gołym niebem :)
    Jak to było w Tytusie? U nas mówimy 'kęping' od kępy zielonej trawy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro o Marzannie mowa... Dziś miałem ochotę utopić całkiem spore stado kretynów w metrze. Kupię sobie karabin maszynowy, inaczej nie mogę w spokoju iść do pracy. Ludzie są gorsi niż owce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na tłok w metrze chyba się uodporniłam. Jak zresztą każdy inny. Chyba mnie ludzie nie lubią, bo rozpycham się niemożebnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na mnie tłok w metrze o tyle nie robi wrażenia, że rzadko jeżdżę metrem. Mnie co innego nieodmiennie osłabia. Jak jadę np tramwajem i wydaje się, że ktoś chce się przecisnąć obok mnie, to się lekko odsuwam, żeby zrobić miejsce. Po czym okazuje się, że taki kretyn staje dokładnie w miejscu, w którym ja przed sekundą stałem i ani myśli się przesunąć. Chyba stwierdza, że ja mu to miejsce dobrotliwie udostępniłem. Więc muszę się jakoś wyginać za jego plecami...To dopiero udręka (i bynajmniej nie ekstaza).

    OdpowiedzUsuń
  10. No to troszeczkę zazdroszczę, bo niestety moja Ola leży spsuta i nie wiem kiedy wyląduje w serwisie (chyba na początku kwietnia).

    OdpowiedzUsuń
  11. Proszę o bliższe informacje co do runa leśnego z galerii Picasa. Nie wygląda mi to na mech, prędzej jakieś rozchodniki? U nas coś podobnego rośnie na Pienińskim Pasie Skalicowym. W jakim kolorze kwitnie toto późną wiosną?

    OdpowiedzUsuń
  12. No niestety aż tak się nie znam. Rośnie tego sporo na wydmach. Raczej nie mech, ale takie coś mchopodobne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dość kreatywne metody piknikowania prezentujesz :)
    A swoją drogą - Koleje Mazowieckie niezmienne od lat :)

    OdpowiedzUsuń
  14. @ Rock 60-70 opisałeś jedną z sytuacji, która dziś się zdarzyła, i nie tylko dziś. Poza tym mam uczulenie na pipy z kawą w plastiku i tekturze, siorbiące tę kawę w metrze, ludzi taranujących wszystko i wszystkich bo MUSZĄ stanąć naprzeciwko wyświetlacza (niezależnie od tego co ów pokazuje), ludzi słuchających muzyki przez słuchawki przepuszczające dźwięk itp. Ale ja w ogóle ludzi nie lubię. No, w większości.

    OdpowiedzUsuń
  15. Marcin, ciepło się robi, weź sobie pojeździj na holendrze do pracy, znajomi nie-trawiący-tłoku w komunikacji miejskiej bardzo sobie chwalą przesiadkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mam możliwości odświeżenia się w pracy, niestety. Poza tym metro samo w sobie jest ok, tylko brak mi tego karabinu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba cierpisz na tę samą przypadłość co ja. Z ludźmi fatalnie, ale bez nich też jakoś nieprzyjemnie. To jest jeden z tych powodów, który sprawia, że pomimo zmęczenia elementem ludzkim, nie mógłbym mimo to mieszkać po za Warszawą, czy nawet na jej obrzeżach. Po prostu muszę mieć wszystko na wyciągnięcie ręki. Z drugiej strony, marzy mi się spokój i cisza.
    Takie rozchwianie ma człek.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam do Żyrardowa, ludzie w ilościach rozsądnych, wszystko blisko, a jak ktoś lubi tłok to może sobie pojechać w godzinach szczytu do Warszawy. Podróż trwa pół godziny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale ja bardzo lubię Warszawę. Podoba mi się to miasto i nie mam zamiaru się stąd wyprowadzać. Najwyżej wezmę jedną z masek Jasona, maczetę i trochę przerzedzę któregoś dnia. Muszę tylko załatwić, żeby w Tworkach pozwolili mi mieć własne DVD.

    OdpowiedzUsuń
  20. Na lżejszych oddziałach pozwalają na komórki, to laptop z wifi dałby radę. By Ci rodzina przynosiła filmy na pendrivach :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Moja rodzina? Będą od dawna siedzieli na zamkniętym.

    OdpowiedzUsuń
  22. Uśmiałem się z wpisu Marcina :))
    Fakt, Warszawa przez ostatnie 15-20 lat zgęstniała niemiłosiernie. Teraz nawet o 6 rano panuje duży ruch. Już nie ma tego uczucia, że o tak wczesnej porze człowiek jest sam...

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak sobie myślę, że jakby mnie zamknęli na jakimś odludziu, to bym przez jakiś czas była szczęśliwa. Niestety na oddziałach tłok, niemal jak w metrze. Nie spodobałoby Ci się. Serio, serio. Najbardziej wkurzający jest personel. Jednej maczety by nie starczyło. Trzeba by porządną amunicję do porządnego karabinu :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Włączę jakąś swoją ulubioną płytę, sami wyjdą.

    OdpowiedzUsuń
  25. @lavinka: no tak, jeżeli to roślinki wydmowe to nie dziwota, że nie mogłem ich skojarzyć. U nas ostatnią wydemkę rozryli w 1978 pod budowę gazowni:-(
    Ale wyobrażam sobie jakie kolory bedą tam na przełomie kwietnia i maja:-)

    OdpowiedzUsuń
  26. @Rock 60-70, nie ma się z czego śmiać. To zdjęcie obok to naprawdę ja a nie zrzut z filmu. Jason forever!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Już nie będę. Nie mogę się doczekać tej rzeźni ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. A ja czekam na nowe recenzje na Rock 60-70 :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. E no, toż to mchy właśnie :-) To na czym leżę to zaraz jest zbliżenie i rosnie sobie może nie na wydmie, ale na piachu płaskim ;-) Ciekawa rzecz, bo z daleka rude, jak człowiek się zbliża to traci ten rudy kolor i dopiero z bliska widać znów rude elementy.

    A to takie żywozielone (ptem z daleka pod kubkiem), to tez mech, tyle że na betonie sobie rośnie

    OdpowiedzUsuń
  30. Z całym szacunkiem, mech to nie jest. Za wysoko rośnie.:) To żywozielone z Makroteki, wyglądające jak dżungla, owszem - ale to rdzawozielone to jakaś bardziej wysublimowana forma życia :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Marcin - to na razie poczekasz...inwencji mi zabrakło. Płyty są, muzyka jest, tylko nie mam weny by się za to zabrać :( Ale ale...ja czekam na twoje recenzje. Humor i satyra aż się z nich wylewa :))

    OdpowiedzUsuń
  32. Rock 60-70: To kopnij inwencję w zadek i pisz. Ja dziś dodałem jedną :-)


    Ekhm, przepraszam autorkę wpisu za offtop :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja też chciałem Lavinkę przeprosić, że my tu sobie tak gadu gadu robimy :)

    OdpowiedzUsuń
  34. @rock 6-70: ano wychodzi na to że nadmiar uprzejmości okazywany w środkach masowej komunikacji moze spowodowac cięzki uraz kręgosłupa. Przed uzyciem takowej skonsultuj się ze zwoim lekarzem lub farmaceutą, albowiem... itd:-)
    @Marcin: mnie raz netowy adwersarz odsyłał do niejakiego Ciborza. Intrygująca nazwa, pewnie mozna tam spotkać interesujących ludzi. Ciekaw jestem czy w kwestii czubków obowiązuje rejonizacja, bo ja niestety podlegam pod Kobierzyn :-(

    OdpowiedzUsuń
  35. @mateor: jako stary łazęga leśno-torfowiskowo mam wątpliwości co do Twojej mszastej teorii. Owszem, to pnące się w góre może być mchem płonnikiem, ale jakiejś odmiany a la Masovia:-) Optowałbym raczej za widłaczkami? A co do tych roślinek ze zdjęć sąsiadujących ze zdjęciem kubka to pasuję, tabula rasa formalnie. Słowem bez botanika nie razbieriosz...
    Może jak się wybierzecie tam ponownie np latem i fotniecie kwiatostany to sie sprawa wyjaśni.

    OdpowiedzUsuń
  36. Aby włączyć się do "mszastego" tematu: to na zdjęciach sąsiadujących z kubkiem to bez wątpienia mchy, jak po mojemu jakieś z prątników. A to, na czym leży Meteor... na mech mi słabo pasuje, bo zdrewniała łodyżka; ma takie frąfle ku górze, może to i mogą być puszki z zarodnikami, ale na zdjęciu żadna nie jest ostra, więc trudno ocenić. No - i o tej porze? Widłak - raczej nie. Coś wrzosowatego?

    A tereny fajne i ciekawe. Lubię te rejony zwłaszcza trasę Grodzisk - Czarny Las - Budy-Grzybek - Stare Budy Radziejowickie - Miedzyborów; można prawie cały czas jechać bitymi drogami, nie wyjeżdżając na asfalt. A jeśli - to nie ruchliwy.
    Pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  37. Tomi ma w domu strasznie fajną książkę o roślinkach, jak nie zapomnę to wieczorem pogrzebię i może znajdę co to :)

    Jeśli chodzi o wymienione przez Ciebie rejony, to pamiętam je jako mocno wyasfaltowane, ale jak się człowiek dobrze nakombinuje to da radę sporo kilometrów w terenie zrobić. Tyle, że teraz mocno błotniście.

    OdpowiedzUsuń
  38. A Ty widze dalej twardo objeżdżasz mazowieckie sioła, nic się nie zmieniło :))

    OdpowiedzUsuń
  39. @Wariag: Ode mnie chyba bliżej do Drewnicy niż do Tworek czy też na Nowowiejską albo Sobieskiego, ale mi wszystko jedno, byle tylko można mieć własne DVD.

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie ma to jak dobra wiosenna wyprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Wracając do tematu mchów - tak tamo rude to też mech, sprawdziliśmy w mądrej książce. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Potwierdź przynajmniej że to rude to mech płonnik bo podłamany lekko jestem :-(

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie mam zielonego pojęcia, musiałabym zbadać próbki pod mikroskopem, a próbek listków nie zabrałam, mikroskop nadal czeka na przywiezienie z Warszawy. Innym razem :)

    OdpowiedzUsuń