Wiele o nim słyszałam, także to że kiedyś się dało po nim przejechać rowerem. Dziś się nie da, może co najwyżej przenieść na plecach, dlatego nie polecam. Już na piechotę nie było łatwo. Ale co to dla mnie i Tomiego :)



\



A po zwiedzaniu mostka piknik nad Wisłą :)


Reszta zdjęć w
MOSTACH.
p.s. Zdjęcia moje i Tomiego, ale mi się znak wodny zapuścił z rozpędu na wszystkie.
Że też kulasów jeszcze nie poprzetrącaliście jeszcze... ;)
OdpowiedzUsuńEee, nie takie rzeczy się "inwentaryzowało" ;)
OdpowiedzUsuńDopisujemy się do kultu:
OdpowiedzUsuńhttp://osw.blox.pl/2009/02/Zarzecze.html
Ło, a gdzie Ola?
OdpowiedzUsuńŻe Wam się chce łazić po takich... dziwnych miejscach...
Jak to... dziwnych? Przecież to piękna stalowa kratownica. Obcowanie z nią to sama przyjemność, zwłaszcza że widoki są z mostku bardzo fajne, na kanał żerański i Wisłę :)
OdpowiedzUsuńŹle to określiłem. :D
OdpowiedzUsuńTo tutaj jest coś specjalnego dla Was - z mojego ulubionego portalu http://englishrussia.com/index.php/2010/11/16/ascending-350-meters-high-tv-tower/
OdpowiedzUsuńMusi tam trochę bujać ;) Szkoda, że za granicą...
OdpowiedzUsuńWidzę, że tym razem mamy wdrapującą się Lavinkę a nie Tomiego.
OdpowiedzUsuńTomi tym razem wcielił się w rolę lavinki, czyli paparazzi :)
OdpowiedzUsuńO, czmuż ten mostek taki opuszczony? Tylko piesi cykliści go nawiedzają?
OdpowiedzUsuńOraz ekipy remontujące rurę. Te najrzadziej, sądząc po stanie rury :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że nie spadłaś! :D
OdpowiedzUsuńJa, no coś Ty, jak spaść, to z czegoś porządnego ;)
OdpowiedzUsuńBTW nie mogę od paru miesięcy znaleźć w domu tych bojówek, w które tego dnia byłam ubrana. Gdzie ja je posiałam????
Wybieram się tam, wybieram i jakoś nie mogę dotrzeć ;)
OdpowiedzUsuńJakoś przegapiłem ten wpis :-D
OdpowiedzUsuńMostek fajny.