Ostatnio rzadziej wpisy na blogu, bo nie chcę wrzucać byle czego, a utrzymać zasadę zauważania ciekawych obiektów, które mało kto (wyłączając blogerów warszawskich) zna. To jest fontanka z keszem, do którego złupienia potrzebny był łom. Zarchiwizowana od dawna, ale autor jej raczej nie wyjął, więc skrzynka może nadal tam jest? Nie mając łomu nie mogłam sprawdzić :)
Fontanka stoi na samym środku skweru
Alfonsa Grotowskiego - sławnego inżyniera od wodociągów i kanalizacji w naszym mieście.


A niedaleko również zapomniany kamyczek "młodzieży jugosłowiańskiej", czyli moje strony rodzinne :D
OdpowiedzUsuńByłam w tej okolicy właśnie z powodu kamyczka(i kesza obok), ale pogoda marna, a sam kamyczek w kiepskim miejscu to nie robiłam zdjęć :)
OdpowiedzUsuńi jak ktoś spotka zbieracza keszów z łomem, to ciężka sprawa :)
OdpowiedzUsuńA tam ciężka, zawsze przyda się ktoś do pomocy albo stania na czatach ;)
OdpowiedzUsuńGdy spojrzałem na pierwsze zdjęcie pomyślałem sobie, że to kibelek... :P
OdpowiedzUsuńA to poidełko ;P
OdpowiedzUsuńA no...
OdpowiedzUsuń...A z daleka wygląda jak kibelek na monety: wrzucasz 2zł i sikasz do woli, alternatywa dla Toi-Toia... :D
Hm, można by ją w ramach rewitalizacji przerobić. Zwłaszcza że - zwracając uwagę na jej stan obecny - jakiekolwiek działania renowacyjne są wskazane w trybie natychmiastowym.
OdpowiedzUsuńNie, nie chodzi mi o obłożenie jej styropianem :-)