Okolica metra Wawrzyszew coraz bardziej zarasta. Kiedy zbudowano stację, widać było plac przed wejściem. Teraz zasłania je drzewo.
W tym roku prawie nie bywam w mieście świrów i zombiaków, jak ostatnio się nazywa moje rodzinne miasto na prowincji. Ze smutkiem przyznaję im rację. Na szczęście nie wszyscy...
A na panoramkach ludzi nie widać, to jest jak dawniej.