Na którymś spotkaniu GTWb mijaliśmy te kolorki, ale było już za ciemno i nie robiłam zdjęć. Będąc w Warszawie króciutko, ale za to w okolicy, ucieszyłam się, że nadal jest. Kolorki dzielą się na bardziej zielone i bardziej czerwone. Ładna ozdoba z gatunku "jak napiszemy, że to sztuka, to będzie sztuka, a jak nie to nie". Dlatego wklejam tabliczkę, żeby była jasność. ;)
Do poczytania można sobie powiększyć kliknięciem. Nic z tego nie rozumiem, ale może Wy tak. Nie należy się izolować od sztuki. Ja się zaizolowałam i schamiałam do reszty.
Obok plątają się jakieś potworki z Pacmana, ale nie wiem, czy należą do tej sztuki, czy do osobnej (nie znalazłam tabliczki).
jest łowicko, jest wesoło.
OdpowiedzUsuńA właśnie, czas się napić. Za kolorki.
OdpowiedzUsuńJest refleksja, zaangażowanie, konieczność szerszego otwarcia oczu, wyrwanie z monotonii - czyli sztuka ;)
OdpowiedzUsuńMnie się nic nie otwarło, chyba jakaś mało wrażliwa jestem. ;)
OdpowiedzUsuń