Jedna z nowszych stacji w Warszawie, pokryła się już nieco patyną. To znaczy zaczyna przypominać resztę infrastruktury kolejowej, odrapana, pomazana maziajami, zarzygana. Ale nadal się przyjemnie ogląda przejeżdżające często pociągi. Jak nie KM-ki do Radomia czy Góry Kalwarii, to SKM-ki na lotnisko. Czasem bocznym torem przemknie się cichaczem samotna lokomotywa.Można też pooglądać bocianki i flamingi. Latem, podczas konserwacji pasa na Okęciu latają tędy samoloty.
Jako jedna z nielicznych nazwa Warszawa Aleje Jerozolimskie występuje na PKP i WKD. Tak przy okazji. To nie jest stacja. To przystanek osobowy. Na kolei to się rozróżnia, choć dla pasażerów nie ma to większego znaczenia.
Niestety, przestrzeń, która nie jest monitorowana, ulega dewastacji. Jak nie człowiek zniszczy, to ptaki obsrają.
OdpowiedzUsuńDzisiaj przejeżdżałem przez tą stację. Mi podoba się w okolicy budynek Mercedesa.
OdpowiedzUsuńJako jedna z nielicznych nazwa Warszawa Aleje Jerozolimskie występuje na PKP i WKD. Tak przy okazji. To nie jest stacja. To przystanek osobowy. Na kolei to się rozróżnia, choć dla pasażerów nie ma to większego znaczenia.
OdpowiedzUsuńNazewnictwo fachowe mi lotto :)
OdpowiedzUsuń