Trochę już widać, co tam z ziemi wyłazi. Przyznam, że bardzo bałam się realizacji wiedząc, jak czasem daleko ona odchodzi od wizji pierwotnej. Jednak użyli porządnego szkła, brak szprosów, drogie to upiornie, ale przynajmniej moja nowa plomba na ósemce trzyma się mocno, jak na to patrzę. Teraz jeszcze zmienić niebieskie koszmary z pierwszej linii na nowe (nie nowe, takie same, nowe - nowo zaprojektowane) i będzie jako tako.
W żadnym mieście nie ma jednolitego systemu wszystkich linii, zawsze jest ciut inaczej. My mamy problem z wyjściami I połowy I nitki. Reszta jest do zaakceptowania.
Daszki stylizowane na znak metra to bardzo dobry pomysł. Każda stacja ma inny kolor daszków wejściowych, ale projekt taki sam. To znak rozpoznawczy II linii metra. Jestem za.
Ja do motylków jako takich nic nie mam. Nie rozumiem tylko, dlaczego sieć metra nie może mieć jednolitej architektury, grafiki itp.
OdpowiedzUsuńTo tak ma zostać? Takie przeźroczyste? Nie można było oczywiście dopasować tego wejścia do architektury otoczenia.
OdpowiedzUsuńW żadnym mieście nie ma jednolitego systemu wszystkich linii, zawsze jest ciut inaczej. My mamy problem z wyjściami I połowy I nitki. Reszta jest do zaakceptowania.
OdpowiedzUsuńJa jakoś do tego żółtego nie mogę się przekonać, ale może...
OdpowiedzUsuńNa jesieni przestanie być przezroczyste, a po zimie będzie w ogóle matowe ;)
OdpowiedzUsuńDaszki stylizowane na znak metra to bardzo dobry pomysł. Każda stacja ma inny kolor daszków wejściowych, ale projekt taki sam. To znak rozpoznawczy II linii metra. Jestem za.
OdpowiedzUsuńNie podobają mi się motylki, ale pewnie się przyzwyczaję;)
OdpowiedzUsuń