Nazbierało mi się tej twórczości w archiwum, to wrzucam. Ostatnio rzadziej bywam w Warszawie (cholerne remonty) i przez to mam tylko zimowe i wczesnowiosenne zdjęcia.
To jest bardzo ładne, bo wprowadza element malarstwa iluzorycznego. Z daleka nisza wydaje się naprawdę wklęsła.


Widziałem to. Co by o tym nie mówić, ciekawsze niż kolejne "1944 - pamiętamy!", których się jeszcze nieco wysra w tym roku.
OdpowiedzUsuńnaprawdę świetny!
OdpowiedzUsuńNo fakt, co sierpień ktoś coś mazia. Trochę nudnawe. Mogliby wygraną bitwę pod Wiedniem upamiętnić. Każdy normalny europejski kraj by z tej okazji robił wielkie święto. Ale nie u nas. u nas święto tylko z okazji klęski ;)
OdpowiedzUsuństosunek upamiętnianych zwycięstw do klęsk wyrażony w pomnikach, nazwach, patronatach etc. odmalowuje się wyraźnie na korzyść tych pierwszych.
OdpowiedzUsuńRo 1920 jest upamiętniony :)
OdpowiedzUsuńKogucie jajo przy Racławickiej niewiele ma wspólnego z graffiti. Christian Krämer (DOME) to uznany artysta, która sprawnie posługuje się farbami w spraju,
OdpowiedzUsuń