Nie pamiętam, jak się teraz nazywa. Wbiło mi się do głowy Daewoo i mi tak zostało. Był to chyba pierwszy budynek w Warszawie, który postanowił zagrozić wysokością Pałacowi Kultury. Szkoda, że współczesne drapacze chmur nie ścigają się z Pekinem na stylistykę, na piękno elewacji, wysmakowanie detalu i proporcji. Może to miasto byłoby ładniejsze.
podpisuję się pod przedostatnim zdaniem wszystkimi kończynami.
OdpowiedzUsuńŻe nie pamiętasz, jak się teraz nazywa? :? Ja też :D
OdpowiedzUsuńTam się AXA reklamuje - może to teraz jego nazwa? Pamiętam, jak najpierw postawili Kolmex, tez brzydki, a jak tego budowali, to ludziom smoła na samochody leciała. I kaski :D
Ech i taki był koniec nieodżałowanego Róbrege :(
Kolmex w pierwszej chwili wydał mi się nawet zgrabny, chyba dlatego, że w miarę trzymał się wysokości okolicznych budynków. No i to był pierwszy budynek w Warszawie z typową okładzinówką. Teraz patrząc na niego nie mam pojęcia, co w nim widziałam. Może to, że w odróżnieniu od innych jeszcze nie był ufajdany spalinami? Był po prostu nowy? Wyglądał na zachodni? Nie mam pojęcia.
OdpowiedzUsuńW ogóle nienawidzę wieżowców, ale na tle całej reszty wieżę Daewoo względnie lubię za to, że – jako położona niemal na osi saskiej – tworzy niekiedy fajne perspektywy, np. jest widoczna w perspektywie ulicy... Kawęczyńskiej, gdy się patrzy z okolic bazyliki na zachód.
OdpowiedzUsuńWarsaw Trade Center, cy cuś w tym stylu ;-) To trochę jak ogłoszenie "Czekam na swój samolot"
OdpowiedzUsuńDla mnie nie takie stradzydło;)
OdpowiedzUsuńMeteor mnie zabił komciem ;)
OdpowiedzUsuńA ja lubię wieżowce, ale wykonawstwo warszawskie jest dyskusyjne - podoba mi się Rondo1. Natomiast po przeciwnej stronie Ronda ONZ zrobili jakieś straszne gie, na widok którego moje oczy zwymiotowały.
OdpowiedzUsuńI ja lubię ten wieżowiec:) Nie jest cudem świata, ale absolutnie mnie nie razi:)
OdpowiedzUsuń