W Warszawie niecentralnej najczęściej bruk to po prostu koci łby. Okrąglaki wciśnięte w ziemię. Nikt już nie potrafi ich dobrze ułożyć, więc prędzej czy później zamienią się w asfalt, tak jak spory odcinek Wolumenu. Dokumentuję więc, bo uliczka znika wraz z budynkami przy niej. Tego okrągło zakończonego
malucha przed kamienicą już chyba nie ma. Na miejscu plac budowy.
Kamienica ozdobiona jakimś streeta artem, ciekawe co przedstawia. A może to nie sztuka, tylko wzmocnienie ściany? Kto to odróżni ;)

Właściwie każdy zachowany do dziś bruk w granicach miast powinien być traktowany jako zabytek. Systemowo. Z trylinką włącznie.
OdpowiedzUsuńA płyty monowskie?
OdpowiedzUsuńPapirusów jest do dziś wyłożona trylinką. Pamiętam, jak była jeszcze polną droga ku Wiśle.
OdpowiedzUsuńA Dankowicka nadal jest wyłożona kocimi łbami ... Chyba właśnie w tym problem, że bruk to ma szansę się zachować, bo jest w miarę równy, a kocie łby?
Po płytach monowskich jeszcze jako tako idzie rowerem jechać. Po kocich łbach czy trylince to jednak spory problem.
OdpowiedzUsuńNa tyłach dworca zachodniego, też tam cykałem. Ale pewno jakaś 22 albo i 23 dzielnica tam powstanie i ulice z kostki bauma :(
OdpowiedzUsuńpablo-75@flog.pl