Jakoś tak wyszło, że nigdy tu nie dotarłam. Albo byłam w dzieciństwie po nocy i nic nie zapamiętałam z otoczenia. W każdym razie zapałałam chęcią ukulturalnienia się, koniecznie w tym roku. Ciekawe czy słychać muzykę z placyku, to bym nie musiała robić mądrej miny, wbijać się w ekstra ciuchy, tylko jak rasowy menel zalec z kanapkami i termosem na ławce. :)
Więcej zdjęć od tego miejsca.
A gdzież to taki "piknie"?
OdpowiedzUsuńAleja Solidarności, za kościołem. Niedaleko od Feminy. Zajrzyj na gugielmapsy, znajdziesz bez pudła.
OdpowiedzUsuńA - to wiem. Więc na mapę nie muszę patrzeć.
OdpowiedzUsuńbyłem raz, ale że opery nie kupuję w ogóle, to nie na operze.
OdpowiedzUsuńbardzo elegancko i ę-ą.
Ale ewangelików wykurzyli ci od ę, ą ;)
OdpowiedzUsuńA ta pomarańczarnia to była, czy to świeży nabytek? Szczerze mówiąc jakoś się tak złożyło, że bywałem tam zimą, znaczy w takiej porze roku, jak mocny śnieg leży i nie mogę sobie przypomnieć, czy była :)
ze 20 lat jest. a STS pamiętasz, że był w tym miejscu? bo ja nie mam na to szans ;-)
OdpowiedzUsuńW tym budynku mieścił się kiedyś zbór kalwiński zanim zbudowano ten wyższy obok. Nie, tego osobiście nie pamiętam, przeczytałem. Chodzę tamtędy często, żeby nie iść wzdłuż Al. "Solidarności".
OdpowiedzUsuńO tak, dzięki Tobie odkryłam, jak tam jest miło. Obiecałam sobie tamtędy przejść, bo już od paru lat się zbierałam i jakoś było nie po drodze (nie mam powodu, by tamtędy chodzić, bo w ogóle rzadko chodzę w kierunku wschód-zachód).
OdpowiedzUsuń