Autor rzeźby to Jerzy Kenar (bardzo lubię to imię), zaś miasto wydało na nią jakąś straszliwą kwotę pieniędzy. Ale akurat tu nie narzekam, schodom jak i parkowi brakuje pomysłu na zagospodarowanie, rzeźba może nie pasuje do klimatu Odessy (moim zdaniem park powinien łączyć wschód z zachodem), ale dobre i to. Pociesza to, że w podstawie nie użyto kostki Bauma :)
Doceńcie, do niektóry fotek prawie się wczołgałam do środka. Tylko nowa kiecka powstrzymała mnie przed zabawą w chowanego ;)
Ciekawa, podoba mi się i dobrze, że nie (następna) fontanna;)
OdpowiedzUsuńTrochę brakuje mi fajnego podświetlenia nocą, ale z drugiej strony jakby miało być festyniarsko kolorowe, to już wolę tak jak jest :)
OdpowiedzUsuńNa pewno jest fotogeniczna :)
OdpowiedzUsuńA ja żałuję, że nie jest metalowa... dałoby się wtedy podczepić jakąś skrzynkę magnetyczna ;-)
OdpowiedzUsuńHm. Doceniam wczołgiwanie, ale do pomnika się niestety nie przekonam.
OdpowiedzUsuńW ogóle pomniki z Ameryki dziwna jakaś sprawa, ten w Alei Wojska Polskiego jest stuprocentowo inny w stylistyce, ale też jakoś-tak-coś-mnie-nieprzekonujący.
Widziałem, bo trudno jej nie zauważyć. Nie minie jednak rok, jak będzie mieniła się wszystkimi kolorami tęczy. Wandale z farbkami w sprayu jej nie przepuszczą.
OdpowiedzUsuńGigaruszt - brakuje tylko gigaburgera.
OdpowiedzUsuńTa betonplecionka to już z rok ma, i ani trochę bardziej mi się nie widzi. Po hamerykańsku megalityczna.
OdpowiedzUsuńWygląda jak fragment psychologicznego toru przeszkód ;)
OdpowiedzUsuńMetalowa bylaby lepsza. Nie wiedzilem ze to saa Schody Odeskie :)
OdpowiedzUsuńSorry mam problem z litera "A" na klawiaturze :P
OdpowiedzUsuń