Płonąca tęcza w tym miejscu to chyba rodzaj stałego happeningu. Niestety nie miałam okazji obejrzeć na żywo, jedynie efekty tej jakże śmiałej manifestacji braku zgody na pokazywanie ukwieconych zjawisk meteorologicznych ;)
Plusem ciągłego palenia rzeźby jest pokazywanie światu cudownej kratownicy. Czyżby piroman był z zamiłowania konstruktorem i nie może znieść ukrycia tak pięknej formy?




Więcej potem w albumie
Pomniki (i rzeźby).
Ile razy już ją podpalano? :pp
OdpowiedzUsuńTeż żałuję, że nigdy nie było mi dane zobaczyć jak płonie ta konstrukcja! Ktoś słusznie gdzieś zauważył, że ta 'tęcza' wygląda jak element odpustowy.
OdpowiedzUsuń@Adam: Moim zdaniem co najmniej trzy, ale mogłam coś przegapić :)
OdpowiedzUsuńZ odsłoniętą kratownicą to wygląda dużo lepiej (na zdjęciach, na żywo spalonej jeszcze nie widziałem).
OdpowiedzUsuńTrzy albo cztery.
OdpowiedzUsuńTo niedługo będzie jakaś okrągła rocznica ;)
OdpowiedzUsuńA to nie o tej tęczy i jej spaleniu pisano w kontekście nietolerancji?
OdpowiedzUsuńczy cos przekręciłam?
Tak Ikroopko, to jest symbol "tęczowej rewolucji", niekoniecznie przychylny środowiskom z tradycyjnym podejściem do życia (baba do garów, chłopu lżej) ;)
OdpowiedzUsuńA tam, taki happening z paleniem tęczy to nic. W 1944 to dopiero był happening!
OdpowiedzUsuńSpalenia Rzymu i tak nie przebijemy ;)
OdpowiedzUsuńNie kracz lavinko!!!
OdpowiedzUsuń