Przejeżdżawszy przez rzeczone miasto, w życiu nie przyszło mi do głowy, że mogę spotkac coś takiego. Przybyliśmy na miejsce z powodu pomnika na placu. A przy placu bar mleczny... "Miś"! Z tym "Misiem"!
Cegła prawdziwa, tylko cięta na 5mm paski i przylepiana do ściany. Bardzo fajny efekt. :)
How nice. Może tam go nie spalą. Kasza na łańcuchu była?
OdpowiedzUsuńNo to bar powinien się nazywać "Apis"...
OdpowiedzUsuńMizerny ten Miś. Może wrócił z zagranicy i musi dopłacić za niedowagę?
OdpowiedzUsuńKlient inny to i miski na zupę można dawać normalne :)
OdpowiedzUsuńAle jak elegancko w środku.
OdpowiedzUsuńSzlag, to były jeszcze Starachowice.
OdpowiedzUsuńOj, bo spytałaś "czy to było w Wąchocku?" i tym samym zasugerowałaś mi odpowiedź i odpowiedziałem "Tak". A trzeba było zapytać "gdzie to było" ;-P
OdpowiedzUsuńA mogłam wysłać mejla. ;)
OdpowiedzUsuńJaki ten Miś podróżnik z krwi i kości, tfu... ze słomy i sznurka ;)
OdpowiedzUsuńMiś to dobro ogólnonarodowe więc dlaczego Warszavka się dziwi?
OdpowiedzUsuń"Pizzeria Gruby Benek" też robi wrażenie.
OdpowiedzUsuńMiś Świętokrzyski
OdpowiedzUsuńŁooojej, a co tu robią Starachowice :D
OdpowiedzUsuńMisia jakoś wcześniej nie widziałam, dziwne O.o
Wpis z gatunku 3 kroki od miasta. Ostatnio więcej wyjeżdżam niż jestem w Warszavce, blog podróżniczy wrzuciłam w ramy bloga warszawskiego, żeby się nie rozdrabniać (i tak mam za dużo blogów). :)
OdpowiedzUsuń