My z Tomim to jak duże dzieci. Jak widzimy zjeżdżalnię, to od razu się pchamy. I z tego, że w wodzie nie ma basenu. Nie trzeba zjeżdżać, ale wleźć to już mus i basta!
I na dodatek kolumna. Za niska, więc nie właziliśmy ;)
Jam się oparł tą razą, bo wolę zjeżdżać do wody niż do betonu ;) Ale będąc młodą lekarką, nastałem się w kolejkach do tej zjeżdżalni. Do dziś nie znoszę stania w kolejkach!
A tak w ogóle - Skra, moje dzieciństwo. Z kolegami z podwórka w wakacje miejsce obowiązkowe. Do dzisiaj pamiętam budkę z prażoną kukurydza i barek, w którym stały takie bardzo niewygodne krzesła zmontowane z jakichś prętów. Wbijały się w cztery litery koszmarnie.
No i ponad wszystko - te baseny wszelkiej wielkości. Żal, że już tego nie ma. Chociaż sama Skra nadal jest aktywa i na stadionie różne zawody się odbywają.
Ciekawa budowla - razem z basenem lata świetności ma już za sobą ...
OdpowiedzUsuńktóż się oparł wchodzeniu na zjeżdżalnię w owych warszawskich Pompejach?
OdpowiedzUsuńJam się oparł tą razą, bo wolę zjeżdżać do wody niż do betonu ;) Ale będąc młodą lekarką, nastałem się w kolejkach do tej zjeżdżalni. Do dziś nie znoszę stania w kolejkach!
OdpowiedzUsuńI jak?? Zjechał? Zjechał?? ;)
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle - Skra, moje dzieciństwo. Z kolegami z podwórka w wakacje miejsce obowiązkowe. Do dzisiaj pamiętam budkę z prażoną kukurydza i barek, w którym stały takie bardzo niewygodne krzesła zmontowane z jakichś prętów. Wbijały się w cztery litery koszmarnie.
No i ponad wszystko - te baseny wszelkiej wielkości. Żal, że już tego nie ma. Chociaż sama Skra nadal jest aktywa i na stadionie różne zawody się odbywają.
A co na Skrze się nie sypie?
OdpowiedzUsuńjeszcze się trochę trzyma, np. kolor widać:)
OdpowiedzUsuńHeh, pewnie prawie jej z daleka nie widać, bo krzakulców zbyt wiele.
OdpowiedzUsuńZjeżdżanie to jeszcze, grunt żeby z trampoliny nie skakać.
OdpowiedzUsuń