Ostatnio w naszej wiejskiej okolicy przybywa dziwnych drewnianych rzeźb. Najpierw na taśmę rzucam aniołka, który postawiono dla upamiętnienia ważnego wydarzenia w życiu tej parafii. I o dziwo nie była to wizyta papieża, aczkolwiek dla mnie, zwykłego zjadacza chleba, takoż prozaiczna. Ot mszę odprawił jakiś tam biskup. Dla tak małej parafii to jednak musiało mieć duże znaczenie, no i w końcu jubileusz, 400 lecie. ;)
Ten aniołek to taki rycerski bo jednak miecz dzierży w dłoni!
OdpowiedzUsuńKurdwanów - boska nazwa!
OdpowiedzUsuńz TEGO Kurdwanowa?
OdpowiedzUsuńSądząc po mieczu, to nie szeregowy aniołek, tylko Archanioł Michał - radzę ostrożność, bo na pewno potrafi się tym mieczem posługiwać ;)
OdpowiedzUsuńWładysław Warneńczyk jak żywy ;)
OdpowiedzUsuńA skąd się tam nasz CK galicyjski Kurdwanów wziął?
spoko rzeźba. do Kurdwanowa nie dojechałem, bo nie wiadomo było czy ktoś zakręcił grzanie pod garnkiem. true story.
OdpowiedzUsuńH_Piotr: Co masz na myśli? Dla mnie Kurdwanów to po prostu wioska z fajnym cmentarzem i kościołem :)
OdpowiedzUsuńZaraz się dziabnie w stopę.
OdpowiedzUsuńKurdwanów to (dla mnie przede wszystkim) blokowisko w Krakowie.
OdpowiedzUsuń