A wyłania się o:
W mojej głowie zaraz pojawia się kryminał, jakiś trup w szafie, jakaś dociekliwa i wścibska staruszka, jakiś kot w oknie...
Jakiś skarb w skrytce pod dywanem i jakieś niecne sprawki sąsiada z dołu ;)
Śmieszny budynek, naliczyłam trzy wejścia, ale może być ich więcej. Jakieś wielopoziomowe mieszkania? Strasznie ciekawam rzutów i przekrojów :)
Faktycznie, tak się kojarzy. Dom na końcu ulicy.
OdpowiedzUsuńTaaaak, seanse spirytystyczne, wirujące stoliki i palnięcie sobie w łeb przy "Ostatniej niedzieli" płynącej z patefonu ;)
OdpowiedzUsuńJak dla mnie sparszywiała willa, rozdrapana na mieszkania (wypisz-wymaluj Barewiczowskie "Nie ma róży bez ognia").
OdpowiedzUsuńMz to willa, tylko podzielona na mieszkania, przez co wejście kuchenne, wyjście na taras albo do ogrodu, zostały zamienione na główne wejścia do poszczególnych mieszkań, ewentualnie powybijali nowe otwory wejściowe.
OdpowiedzUsuńA jak się rodzina zaczęła rozrastać to i pięterko się dobudowało :)
Bardziej willa niż kamienica, jesli blok to taki niedokończony..
OdpowiedzUsuńA zatem willa zamieniona w blok ;)
OdpowiedzUsuńBlokiem we współczesnym sensie to bym na pewno tego nie nazwał. Przypuszczam, że to powstało jako dom dla kilku rodzin - wspólnie zbudowało kilku przyjaciół czy krewnych albo ktoś zbudował z myślą o rodzinach kilkorga dzieci itd. Ciekawe to drugie pięterko - stawiam, że jest oryginalne, tzn. nie dobudowane później.
OdpowiedzUsuńPięterko też wydaje mi się oryginalne. Natomiast jakie było pierwotne przeznaczenie, trudno zgadywać. Kiedyś na Sadybie mierzyłam jedną willę, projektu przedwojennego ale zbudowaną po wojnie. Z zewnątrz wyglądała jak zwykła willa, w środku "blok", to znaczy tyle mieszkań. Dopiero po wrysowaniu miliona ścian działowych wyszło, że np. hol wejściowy podzielono między 4 mieszkania i korytarz między nimi. Jak było tutaj - nie wiadomo.
OdpowiedzUsuńWilla zamieniona w kloc ;)
OdpowiedzUsuńMnie się kojarzy ten budynek z piosenką "Ding Dong" 2 plus 1 - miejsce się zgadza, wygląd i element grozy także
OdpowiedzUsuń- polecam :-)
Dla mnie to bardziej kamienica. A co do powieści to chyba naczytałaś się dużo Agathy Christie (za którą nie przepadam). :D
OdpowiedzUsuńNawiedzony dom to przy tym małe piwo. Gdyby polscy filmowcy mieli ciut wyobraźni i inwencji to z marszu wykorzystaliby obiekt do stworzenia jakiegoś teatru grozy, a nie kręcili kolejne romantyczne...Zresztą wszyscy wiemy, jak jest.
OdpowiedzUsuń@Robert: Nie jestem fanką tak do końca, bo jej książki czyta się tylko raz ;) Ale bardzo podoba mi się seria z panną Marple oraz małżeństwem Tommy&Tuppence. Reszta niby taka sobie, ale jak się bierze kryminał innego autora, to się wydaje przy tym straszną mizerotą :)
OdpowiedzUsuń@Rock: Widownia ogląda wszystko jak leci, to nie ma dla kogo się starać.