Strony

wtorek, 9 kwietnia 2013

== Pas rowerowy w tunelu przy Dźwigowej ==

Bardzo pięknie wyszło, tylko przypadkiem wyleciał w kosmos chodnik. Ano tak, przecież nie można było zrobić nowego wiaduktu, na to potrzeby zgody pkp i wielu lat budowy... jak ja czasami nienawidzę tego kraju, to się nie da opisać.




18 komentarzy:

  1. Tam wcale wcześniej nie było chodnika. Pas rowerowy stworzono kosztem zwężonej nieco (i słusznie) jezdni.

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam - tam nie było normalnego chodnika, tylko takie niewiadomoco, jak zresztą trochę widać na ostatnim zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się jednak, że przejście było, z jednej strony. Ale może źle pamiętam? Z raz czy dwa tamtędy przechodziłam, rowerem byłoby ciężko, ale człowiek się mieścił.

    OdpowiedzUsuń
  4. To, co tam było, widać chyba tu: http://www.zw.com.pl/galeria/508830.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Chodnik był, bardzo wąski (ze dwie, może trzy wąskie płyty), rozjeżdżony tak, że te płyty miejscami prawie na sztorc sterczały... ale przejść się dało (wiem, bo mi się zdarzyło tędy przejść).

    Problem polega na tym, że pieszo torów nie da się legalnie przekroczyć na długości ponad 6km:
    - na wschód dopiero tunelem przy Zachodniej (ew. drałować stamtąd na skos Gniewkowską i Potrzebną do Włoch, bo skrótową kładkę na poziomie Fortu Wola już dawno zamknięto).
    - na zachód kładką przy st. Gołąbki...

    Jeszcze można spróbować na dziko po torach ze Świerszcza do Tesco, bardzo uczęszczany skrót. Oraz po torach pod wspomnianą zamkniętą kładką.

    Dlatego, gdy jako rowerzysta będę tędy jechał, to będę rozumiał dlaczego piesi kręcą się po tej ścieżce rowerowej (bo innej możliwości przejścia po prostu nie ma).

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja protestuje przeciwko nienawidzeniu mnie :)

    Jako obywatel tego kraju kompletnie nie utożsamiam się z pekape, do którego to moja niechęć jest równie wielka, jak parszywy baner, wiszący swego czasu na moście kolejowym :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlatego napisałam kraju, bez wyszczególnienia na ludzi, czasami mam wrażenie, że to wina klimatu (Kazik nawet piosenkę popełnił, tylko nie wiem czy jako on czy Kult).

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie, może czasem lepiej wyszczególnić, niż obarczać odpowiedzialnością zbiorową również mazowieckie wierzby & gniazda bocianie...

    OdpowiedzUsuń
  9. No akurat bociany mają u mnie grubą krechę ostatnio ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. wspaniały blog, bardzo fajne zdjęcia, zostaje na dłużej i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pan Dyrektor Zoo, mówił dziś w radio, że bociany po bardzo długiej i wyczerpującej drodze do Polski, trafiają na zamarznięte stawy i łąki, w związku z czym nadal odczuwają niemożebny głód i zmęczenie, w związku z czym należy je dokarmiać, najlepiej świeżo złapanymi żabami i myszami.
    Problem w tym, że taki bocian jak podeżre, to zaczyna odczuwać huć - w końcu po to tu przyleciał, nie? ;) - i zaczyna walczyć o miejsce w stadzie.

    No i przez to może wyglądać, że on niewychowany lekko, a jemu, po prostu, gatunku się chce. Zachować znaczy :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Miasto jest dla samochodów a nie dla jakichś tam pieszych. Jeszcze się nie nauczyła.

    OdpowiedzUsuń
  13. ale właśnie kraj jest jak najbardziej w porządku, tylko ludzie nie dorośli.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ci sami ludzie zagranicą normalnieją, zaczynają przestrzegać przepisy drogowe, nawet nie kradną tyle co w domu. Chyba jednak to miejsce człowieka tak nastraja, że traci entuzjazm do czegokolwiek ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. e, tam. ja kradnę i przeklinam tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  16. A jak z przepisami natury drogowej? ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. a, tych to i w Polsce staram się przestrzegać :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ty to jednak jesteś klasyczna malkontentka: narzekasz, że brak ddr, jak zrobili, to ci chodnika brakuje. A Meteor nie ma racji pisząc, że legalnie nie można przejść torów. Czy jest tu znak B-41? (zakaz ruchu pieszych)? Nie ma, czyli piesi przechodzą nie łamiąc żadnego przepisu.

    OdpowiedzUsuń