Ooo, street art interesuje(o ile to dobre słowo, prędzej kolekcjonuję fotograficznie) mnie od lat, po prostu czasem trafię, czasem nie, czasem mi się nazbiera i idzie lawinowo na blogu... niedługo będzie go więcej, bo jeszcze kolekcja meteorowa dochodzi. :)
@Lavinka - tak na dobrą sprawę winowajczynią mogła być także albańska mysza alapśtryczna :) Że też u nas w latach 80-tych nikt nie wpadł na pomysł aby za "planowe przerwy w dostawach prądu" zrzucić odpowiedzialność na koty czy myszy, hmm, sam się temu dziwię.
Pod warunkiem że ma ich u Ciebie w domu... taaa, na klamce ci jeden wisi ;-)
OdpowiedzUsuńSzkoda muru na to mrrr, ale sam kotek dorzeczny.
OdpowiedzUsuńMeteorze, ale martwy. :)
OdpowiedzUsuńElectric cat
OdpowiedzUsuńco się na polski wykłada kot alapśtryczny
Widzę, że ostatnio coraz bardziej interesuje Cie street art. Popieram, bo przetrwa tylko chwile i warto zachować. Sam robię w tym względzie co nieco.
OdpowiedzUsuńOoo, street art interesuje(o ile to dobre słowo, prędzej kolekcjonuję fotograficznie) mnie od lat, po prostu czasem trafię, czasem nie, czasem mi się nazbiera i idzie lawinowo na blogu... niedługo będzie go więcej, bo jeszcze kolekcja meteorowa dochodzi. :)
OdpowiedzUsuń@Wariag: A to czytał?
OdpowiedzUsuńhttp://fakty.interia.pl/ciekawostki/news-kot-na-trzy-dni-pozbawil-pradu-stolice-albanii,nId,840282
Ja mam tak ze wszystkimi zwierzętami. Lubię na odległość i nie chcę mieć w domu.
OdpowiedzUsuń@Lavinka - tak na dobrą sprawę winowajczynią mogła być także albańska mysza alapśtryczna :) Że też u nas w latach 80-tych nikt nie wpadł na pomysł aby za "planowe przerwy w dostawach prądu" zrzucić odpowiedzialność na koty czy myszy, hmm, sam się temu dziwię.
OdpowiedzUsuńja też lubię na odległość, i co dziwne, wszystkie koty znajomych lubią mnie:)
OdpowiedzUsuńCałkiem sympatyczny ten kotek ;)
OdpowiedzUsuńTyle razy przechodziłam obok tego, tyle razy widziałam literki, ale nigdy nie zobaczyłam KOTKA! Dzięki :) Dlatego kocham Skierniewice :)
OdpowiedzUsuń