Ano, zmieniło się na Żoliborzu i to bardzo - przybyły płoty i domofony. Niczym to się nie różni teraz od Kabat, zablokowane zostały spacerowe ciągi piesze, ale po co chodzić, lepiej siedzieć w domu, albo pojechać samochodem do sklepu za rogiem, o pardą, zbankrutował, do pobliskiej Arkadii. Tia.
Poza tym odkryłam, czamu dodatkowo prześwietliłam zdjęcia. miałam ustawione doświetlanie na +2 (zapomniałam przestawić z trybu domowego, gdzie dla odmiany jest przyciemno). Czasami nadmiar bajerów w aparacie gubi.

Czasy płotów, kamer, ochroniarzy, czyli rok 1984 coraz bliżej?
OdpowiedzUsuń... i zapomniałem jeszcze o panelach akustycznych!
OdpowiedzUsuńNo tak.
OdpowiedzUsuńPłocizm niestety jest zazwyczaj wielkim kupizmem.
OdpowiedzUsuńI nawet nie ma komu powiedzieć: " ... podejdź no do płota".
OdpowiedzUsuńMarcin ma recht. Ostatnio odwiedziłem znajome rejony Skoroszy (przy Dzieci Warszawy) - jeden jedyny blok jest niegrodzony, pozostałe trwają ufortyfikowane.
OdpowiedzUsuńTak, to nie tylko kwestia podwórek z Żoliborza urzędniczego, na brzegu Broniewskiego stoją bloki w "kwadraty", osiedle niedaleko Sadów Żoliborskich. Też sporo zapłocone (np. blok przylegający liceum). Poza tym płoty są niebezpieczne, jak przyrąbałam głową o zamykający drzwi ciężarek, bo akurat był na wysokości 175cm... chyba mam guza.
OdpowiedzUsuńDla mnie najstraszniejsze w 1984-tym było wymazywanie przeszłości, a to też ma obecnie miejsce, ale to nie rozmowa na internet...
OdpowiedzUsuńOd kwietnia z Meteorem jesteśmy bardziej mobilni, może zorganizować jakieś kameralne spotkanie wiosenne po świętach?
OdpowiedzUsuńMnie sie podoba to miejsce, cokolwiek to jest!
OdpowiedzUsuńLav - z naciskiem na kameralne, warum nicht.
OdpowiedzUsuńJa również chętnie, ale na razie - przejdźmy może na kameralny kanał komunikacji ;)
OdpowiedzUsuńCzyli jak zwykle rozkładamy kocyki na "Patelni" i pociągamy Królewskie spod kurtki?
OdpowiedzUsuńZawsze można przyciemnić, ale te przepały nawet nieźle wyglądają.
OdpowiedzUsuńEch... to grodzenie jest straszne, znam blok gdzie trzy razy trzeba się z domofonem użerać, zanim się trafi na właściwą klatkę :/
OdpowiedzUsuńCo ja czytam. To chyba w temacie pieluszkowym możemy podać sobie rękę :)
OdpowiedzUsuńUsiłują się chronić tymi płotami przed brakiem kultury, nie zdając sobie sprawy z faktu, że sami kulturę współżycia społecznego niszczą, zastępując ją zakazami i nakazami.
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony, jak widzę na przestrzeni wspólnej porozbijane butelki po "winie", to się ludziom nie dziwię, że chcą się od żulerni odgrodzić :(
OdpowiedzUsuń