Letnie spacery Tomiego z Powiśla do mnie i Kluski do szpitala wygenerowały sporo zdjęć. Przy okazji załatały kilka dziur na warszavkowej mapie "do sfocenia". Reszta fotek w albumie CENTRUM :)
Teodozja rulez. Powinni tam (albo gdziekolwiek indziej) otworzyć na powrót łaźnię publiczną i siłą kierować tych wszystkich zaszczanych śmierdzieli, którzy psują powietrze w autobusach.
Teodozja rulez. Powinni tam (albo gdziekolwiek indziej) otworzyć na powrót łaźnię publiczną i siłą kierować tych wszystkich zaszczanych śmierdzieli, którzy psują powietrze w autobusach.
OdpowiedzUsuńW Żyrku też były łaźnie, niewiele po nich zostało. Kiedyś ludzie nie mieli łazienek, to chodzili myć się do łaźni. Współczesne SPA to nie to samo.
OdpowiedzUsuńO, jakie urocze delfinki :)
OdpowiedzUsuńA u nas jednym z nielicznych śladów po Żydach jest mykwa właśnie.
bardzo lubię ten budynek:)
OdpowiedzUsuńI jak ona na pokoje szła z tej łazienki. W szlafroczku i papuciach. Po trawie?
OdpowiedzUsuńbuda na Mariensztacie... to se nevrati.
OdpowiedzUsuń