Strony

poniedziałek, 17 września 2012

Pasy Chopina na Emilii Plater

Pasy w kształcie klawiatury fortepianu powstały w tym miejscu z okazji świętowania roku Chopina (2010). Co mi przypomina, że nadal nie byłam w muzeum na Tamce. Może kiedyś...
O kamieniach w siatce i kodzie DNA napiszę innym razem.




Uff, nareszcie samodzielnie dodany wpis, bez pomocy łapek Tomiego :)

9 komentarzy:

  1. Fakt, po remoncie też nie byłem. BTW, fajne pasy miał Szopę.

    OdpowiedzUsuń
  2. To ta chopina i tu grała?

    OdpowiedzUsuń
  3. Uzdolniona chłopina z tego Chopina :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marsz żałobny ... dla pieszego :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Lavinko!
    Ja tych pasów to nie widziałem. Widzę coraz częściej, że jednak mało widziałem:)
    Dziękuję za spotkanie i rozmowę.
    Fajnie było, bo normalnie.
    Pozdrowienia dla Tomiego i córeczki. Nich będzie zdrowa!!!!
    I kolorowa jak rodzice:)
    A już po remoncie.....nie da się tego odwrócić tak jak pokrojonej kiełbasy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiedziałem, że Szopen był fachowcem od malowania pasów na drogach.

    I od razu przypomina mi się malowanie w "Nie lubię poniedziałku" :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobne pasy i z tej samej okazji widziałem w Kiszyniowie w czerwcu 2010.
    Od razu zacząłem się zastanawiać, czy tam z ich namalowaniem były takie same przejścia jak w Warszawie: przepisy nie pozwalają na taki kształt zebry, trzeba mieć pewność, że to nie zagrozi bezpieczeństwu na drodze itp...

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja dotarłem, swego czasu, pod sam pałac z muzeum Chopina, ale zabrakło mi odwagi, żeby wejść do środka :)
    To już łatwiej przyszło zwiedzanie Żelazowej Woli - polecam.

    Te pasy były już kilka razy przedmiotem sporów o zgodność z przepisami, ale, jak widać, pasy działają dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem te pasy rzucają się w oczy bardziej niż zwykłe, ale co ja tam wiem o bezpieczeństwie ;)

    OdpowiedzUsuń