A Wisłą dopiero śryż płynie. Za to bardzo malowniczo. Zanim zamarznie, to długo jeszcze. Przy okazji w tle Stadion Narodowy na dzień przed oficjalnym otwarciem.
Fotki (c)
To Mi - obrobione efektem z najnowszej wersji picasa (zmiększanie + łomografia).





Więcej fotek a albumie
Wisła.
Ach, piękne :)
OdpowiedzUsuńŁadnie się zrobiło :)
OdpowiedzUsuńPrzy okazji poszukiwań pozostałości kamiennych ławeczek Poniatowskiego, które też się wyłoniły z Wisły, obserwowałem tę długaśną łachę koło jednego z filarów, która niemal na żywą wyglądała, tyle mew się na nią wcisnęło :)
Hmm... mnie się akurat ta krakremija na Wiśle kojarzy mało sympatycznie - konkretnie ze strupami, pardon le mot.
OdpowiedzUsuńpięknie Wam "spleśniała" rzeka :))) ja mam własne Himalaje w ogródku ;) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń@I am I - mnie się to kojarzy z lodowymi nenufarami...
OdpowiedzUsuńMoje skojarzenia ze śryżem z kolei dryfowały w stronę kruszonki na cieście.
OdpowiedzUsuńNa zdjęciu kojarzy mi się z kożuchem od mleka. ;)
OdpowiedzUsuńA mi z okami tłuszczu na rosole ;-P takiego prosto z lodówki, co oka zaczęły już krzepnąć
OdpowiedzUsuńWisła zsiada się powoli ;-)
OdpowiedzUsuńI jeszcze z łupieżem Guliwera.
OdpowiedzUsuńAle macie skojarzenia;)
OdpowiedzUsuńmnie z laniem wosku...
...a będzie jeszcze zimniej, wszędzie jak mawiają wrony kra, kra i tylko Narodowy z mgły się wyłania niczym Feniks...
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy.
Ale foty, m a g i c z n e!!!
OdpowiedzUsuń