Chyba jej jeszcze na Warszavce nie było. Przesiadałam się tu po drodze do Modlina i Nowego Dworu Mazowieckiego. Tak jest, właśnie świtało. Wyludniony peron widmo. A na nim nagle pojawia się pociąg i wypuszcza tabun ludzi. By odjechać w kierunku bocznic. Wróci za chwil kilka w przeciwnym kierunku. Czasami na tej trasie jeździ elf (w barwach kolei mazowieckich), lecz trafiłam na niego tylko raz w drodze powrotnej, po ciemaku nie było jak focić. Jedna z najbardziej mrocznych stacji jakie zna w Warszawie :)
Niby miejsce niezbyt urodziwe, ale na zdjęciach ma swój klimat. Uważam, że taki klimat budują tutaj dwie rzeczy - słońce już zaszło, a latarnie świecą dość niewyraźnie, bo dopiero się ściemnia. Uwielbiam coś takiego. Poza tym wygląda tak jakby to były fotki robione na styku zimy i bardzo wczesnej wiosny, a nie teraz gdy zbliża się zima.
Fakt, przystanek wyjątkowo syfiasty, do tego z koszmarnym dostępem.
OdpowiedzUsuńA, to to między Dworcem Zachodnim a dziczą. Byłem parę razy.
OdpowiedzUsuńNie znam, ale chyba niewiele staciłem ;-)
OdpowiedzUsuńma klymat, co chcecie. no i barokowe założenie obok stoi.
OdpowiedzUsuńHm, tabuny ludzi? Rzadko tam bywam, ale jak już jestem to ludzi dużo z pociągów nie wysiadało...
OdpowiedzUsuńNo, tabuny jak na lokalną stacyjkę, czyli ok. 20 osób. Na to miejsce to tłum ;)
OdpowiedzUsuńNiby miejsce niezbyt urodziwe, ale na zdjęciach ma swój klimat. Uważam, że taki klimat budują tutaj dwie rzeczy - słońce już zaszło, a latarnie świecą dość niewyraźnie, bo dopiero się ściemnia. Uwielbiam coś takiego.
OdpowiedzUsuńPoza tym wygląda tak jakby to były fotki robione na styku zimy i bardzo wczesnej wiosny, a nie teraz gdy zbliża się zima.
Dokładnie na odwrót. Słońce jeszcze nie wzeszło, a latarnie jeszcze świecą z nocy :)
OdpowiedzUsuńNie bądźmy tacy drobiazgowi :P
OdpowiedzUsuń