Strony

niedziela, 20 listopada 2011

== XLIX Akcja GTWb - "Anioły i demony" ==

Uwaga! Uwaga! Dead or alive! Czyli demony porwały aniołki! Albo aniołki porwały niebieskie demony... okoliczni mieszkańcy nie zawsze wykazywali radość z ich obecności... w każdym razie, gdybyście ujrzeli któregoś z nich w ogródku u sąsiada... to na bum cyk cyk sąsiad ma lepkie łapki... W listopadzie ubiegłego roku już jeden się wywinął, dlatego nie miałam jak zrobić listu gończego. Za to dziś ostał się tylko największy, coś czuję że i ten kiedyś zniknie...



Poniżej ślady po stópkach...



Tak wygląda samotny aniołek




A tak wyglądały aniołki trzy (ukradziony czwarty stał obok tego po prawej)

23 komentarze:

  1. Toż to Ząbkowska Strasse, więc nie dziwota, że zajumali anioła;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miejsce na billboard zrobić trza a nie jakieś plastelinki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekaj, a czy to nie jeden z tych niebieskich przelatywał nad poligonem w Skierniewicach gdy po nim manewrowaliśmy?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to bym powiedział, że może i dobrze, że zostały zniknięte ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, to był Czerwony Kapturek na miotle :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @I am I: Podobno we wczesnej koncepcji były jeszcze straszniejsze :)

    BTW u Rubeusa na blogu są jeszcze wszystkie
    http://warszawawobiektywie.waw.pl/2010/06/niebieskie-anioly-z-pragi/

    OdpowiedzUsuń
  7. A takie były piękne, niebieściutkie, chlip ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Denaturatu się opiły, ot co.

    OdpowiedzUsuń
  9. Stirlitz karmił je ukradkiem, a one od ukradka puchły i umierały.

    OdpowiedzUsuń
  10. Normalnie... czasem się łapię na tym, że dodaję wpisy tylko po to by czytać Wasze porąbane komentarz ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. chlip... szkoda aniołków łobuziaków... A takie fajne były, a takie fotogeniczne. Pan guma ma się (chyba) dobrze, a te cudeńka zajumali...

    OdpowiedzUsuń
  12. O, to pewnie te aniołki, które św. Kindze na zameczku pienińskim wodę z winem z niebios serwowali. Autor jej żywota napisał wyraźnie "ani chybi aniołowie byli". Podczas najazdu mongolskiego to sie działo, kiedy "Kinga cierpiała bardzo wody z winem pić nie mogąc bowiem do innego napitku niezwyczajna była"

    OdpowiedzUsuń
  13. Łoj, nie wyglądają mi te aniołki na takich wysłanników, którzy by Kindze w całości wodę z winem donieśli. Pewnie po kanonizacji złożyła apelację i aniołkowie owi zostali odwołani do bazy?

    OdpowiedzUsuń
  14. To pewnie były takie aniołki z różkami. Inna sprawa, że w tamtych czasach woda była tak brudna, że strach ją było pić...

    OdpowiedzUsuń
  15. Zastanawiam się tylko, po co komuś aniołki z twarzą prezesa. Ale ja się nie znam...

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wnikam, są różne zboczenia ;P

    OdpowiedzUsuń
  17. Aniołki, podobnie jak Pan Guma, poszły do renowacji.

    Przynajmniej tak twierdził twórca instalacji, w jakimś artykule na ten temat.

    Ździebko nietrwałe materiały do produkcji użyli, bo to miała być prowizorka, ale się przyjęła na dłużej.

    Jedna zimę, w końcu, przetrwały.

    Mają wrócić ... :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Troszku specyficzny sposób renowacji, wyrywanie oryginału siłą z dykty. Coś czuję, ze po prostu powstają kopie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gumie zaczęła odpadać głowa i trafił do "szpitala" :-). Ogólnie nic nie mam przeciwko aniołkom z Ząbkowskiej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Gumie to raczej ktoś pomógł, jak sądzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiadomo, sama z siebie nie zaczęła odpadać :-).

    OdpowiedzUsuń